Apel w sprawie Julii G. - znanej behawiorystki i petsitterki

Skontaktuj się z autorem petycji

Temat pod dyskusję został automatycznie utworzony do petycji Apel w sprawie Julii G. - znanej behawiorystki i petsitterki


Gość

#51

2014-07-13 15:14

Nie zamierzałam podpisywać petycji. Jednak po przeczytaniu oświadczenia wydanego przez panią Julię, zmieniłam zdanie i złożyłam podpis.
Behawiorystka swoje zaniedbanie określa "zbiegiem niefortunnych okoliczności", a tragiczną śmierć kotów "wypadkiem". Twierdzi też, że działała według najlepszej wiedzy jaką wtedy posiadała. Marna to wiedza, przy tylu dyplomach i zapewnianiu o swoim profesjonalizmie. Zero poczucia winy, żadnego przepraszam. Zamiast tego próba obarczenia winą właścicielki, która w tym czasie przebywała z dala od domu, wierząc, że zapewniła swoim zwierzętom najlepszą opiekę. Biedne koty [*][*]

Gość

#52

2014-07-13 15:25

Ta sadystka powinna zajec sie soba+powierzyc swoje istnienie psychiatrycznemu szpitalowi.

Gość

#53

2014-07-13 15:30

Moja sunia stale jeździ do tego samego hotelu
dla zwierząt i po prostu sobie nie wyobrażam takiej sytuacji tylko ja wychodzę z założenia płacę i wymagam, a nie zaprzyjaźniam się.

Gość

#54

2014-07-13 15:36

Uważam, że takie osoby jak Julia G., które żyją z tego, iż mienią się specjalistami "od zwierząt", należy eliminować z życia społecznego. Dlatego właśnie podpisałam tę petycję.
OlgaK

#55 Mam Pensjonacik i w głowie mi się nie mieści,

2014-07-13 15:41

żebym mogła mojego podopiecznego nie widzieć dłużej niż kilka minut, po tym czasie zaczynam szukac i muszę wiedzieć, gdzie kto jest. Jestem cały czas w domu, wychodzę na chwilę do sklepu, wowczas zwierzęta sa pozamykane w różnych pokojach, kiedy wracam, sprawdzam, kto, gdzie, co robi i tak 100 może 500 razy na dobę, jestem z tymi w gościnie i ze swoimi w kółko, dzień i noc, po prostu żyję z nimi, a nie obok nich, a one żyją ze mną, wszyscy samoimi przyjaciółmi, jesteśmy razem. Moj pobyt ze zwierzętami, rónież z tymi w Pensjonaciku polega na wspólnym byciu zwierząt i ludzi pod jednym dachem i w jednym ogrodzie. W opisie historii z Julią G. (nie rozumiem dlaczego nie podawane jest jej nazwisko?)uderzylo mnie to, że JG , kiedy pierwszy raz przyszła do Dominiki miala mało czasu, spieszyla sie, przy zwierzętach NIE MA MOWY O POŚPIECHU. Od razu pomyślalam, że dla tej kobiety liczy się kasa, a nie zwierzę. Olga Krutikow, Warszawa-Wesoła, 504697918, www.jamniki-szczotki.weebly.com

Małgosia

#56

2014-07-13 17:26

To co się stało jest karygodnym zaniedbaniem, mam nadzieje, że firma prowadzona przez tą panią będzie zamknięta a pani Julia straci możliwość wykonywania pracy związanej z opieką nad zwierzętami.
soto

#57

2014-07-13 17:57

Wina petsitterki jest niezaprzeczalna ale co ona ma zrobić? Spakowac interes i skoczyc z mostu? Dla niej to pewnie tez tragedia. Pewnie kocha zwierzeta i usmiercenie ich jest dla niej czyms koszmarnym.

Fakt, mogla je policzyc, kazdego zobaczyc, i tu dopuscila sie strasznego zaniedbania.

Ale dajcie spokoj z tym shitstormem.
Moze to wlascicielka zamknela je w tej pralce? Przeciez jak pisala, nigdy tam nie wchodzily.
Alicja

#58 Re:

2014-07-13 18:14

#57: soto -

Gdy właścicielka wychodziła z domu tylko jeden z kotów się schował, więc ten drugi potem otworzył pralkę, wszedl tam i ją zamknął??

 

Nie wiem czy powinna zwinąć interes, ale na pewno powinna chociaż przyznać się do winy.


Gość

#59

2014-07-13 18:55

SKANDAL

Gość

#60 Druga strona medalu

2014-07-13 20:29

A może wszyscy podpisujący ten apel najpierw zapoznaliby się ze stanowiskiem pomawianej?:
http://petbonton.pl/w-nawiazaniu-do-sprawy-kotow-dominiki/
Zonk

#61 Re: Druga strona medalu

2014-07-13 20:51

#60: - Druga strona medalu

Niby w jaki sposób pomawiana skoro sama się do tego przyznaje? Co Ty pleciesz Człowieku w ogóle, jakby Ci ktoś dziecko zamknął w pralce "bo nie poinformowałeś go, że może się tam schować", dziecko by umarło,  a potem ten ktoś by się tłumaczył, że pozostałe dzieci nie zaprowadziły go do tej kryjówki, w dodatku cały czas byś dostawał smsy "Dzieciaki git"; to zapewniam Cię, że jaja byś mu pourywał, a nie pisał, że jest "pomawiany" :D Śmiech na sali. Ale to wszystko na nic, Obrońcy bo ona i tak odszczeka za to, straci wszystko - na pewno w sensie branżowym i tyle... sorry, life is brutal.


Gość

#62

2014-07-13 21:12

Nic nie tłumaczy bezmyślności, mam w domu 12 letnią kotkę, wychowaną od kociaka, nie wyobrażam sobie żeby nie kontrolować miejsca jej pobytu.
Magdalena Urbanik
Kraków

#63 Re:

2014-07-13 21:29

#57: soto -

Właścicielka zamknęła je w pralce... litości... ona zawsze zostawiała pralkę otwartą, poza tym ZAWSZE przed wyjściem z domu sprawdzała gdzie koty są.


Zaiste, biedna petsitterka - przez 2 miesiące nie zapytała Dominiki jak się czuje, w tym czasie udzielała wywiadów, podczas których tonie w samozachwycie tak bardzo, że aż rzygać się chce.


Gość

#64

2014-07-13 21:37

Czytalam wpis Dominiki Jas o smierci Jej kotow pod ta"fachowa opieka" i bylo mi niedobrze.Jestem laikiem,amatorem,ale ignorancja Julii G-prezesowej i znawczyni kociej psychiki,behawiorystki- rozwalil mnie!!!
wiola

#65 Re: Zapłaciła!

2014-07-13 21:42

#53: -

Wlascicielka kotow za to zaplacila,a takze spisala umowe na opieke nad kotami podczas swojej 2-dniowej nieobecnosci! PROSZE czytac uwazniej!!!


Gość

#66

2014-07-13 21:44

Czasami już nie potrafię komentować, tylko płakać.

Gość

#67

2014-07-13 22:05

paskudna sprawa, brak pokory i zadufanie zwierzęcej "opiekunki" świadczą przeciw jej człowieczeństwu :(

Gość

#68

2014-07-13 23:12

Wobec takiego lekceważenia obowiązków i nieprofesjonalności nie ma wybaczenia !
macarthur

#69 ale dramat

2014-07-14 01:48

bardzo współczuję właścicielce kotów nie wyobrażam sobie takiego koszmaru

Gość

#70

2014-07-14 09:04

Brak słów . straszne.
Ta kobieta powinna byc skazana za znęcanie sie nad zwierzętami.

Gość

#71

2014-07-14 09:42

To nie wypadek, to rażące zaniedbanie! Gdyby każdorazowo wychodząc z mieszkania odliczała "naocznie" koty, zwierzęta by żyły.
Czarnula

#72

2014-07-14 10:42

Art 212
» § 1.
Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.

Gość

#73

2014-07-14 11:59

Sprawa powinna zostać zbadana, ale warto poznać relację drugiej strony :
http://petbonton.pl/w-nawiazaniu-do-sprawy-kotow-dominiki/
Myślę, że dla p.Julii też będzie dobrze wyjaśnić tą sprawę, skoro stała się ona tak głośna.

Gość

#74

2014-07-14 12:00

Po cholerę zamknęła tę pralkę, gdyby nie ruszała tych drzwiczek Una i Niuniek wciąż by żyli ;(
obserwująca

#75 KTO JEST BEZ WINY NIECH PIERWSZY RZUCI KAMIENIEM!

2014-07-14 12:21

Wkurza mnie cała nagonka na tę Panią Julię. Ludzie! Znacie wersje jednej strony a już wydaliście wyrok. WINNA! Zastanówcie się chwilę! Kobieta która prowadzi tego rodzaju interes od X lat. Robi to i nigdy nie miała żadnych przypadków gdzie klient oskarża ja o niedopatrzenie. Nieszczęśliwy wypadek…zbieg okoliczności które wydają się koszmarną farsą … nie wiem co… ale NIE SĄDZĘ,ŻE ROZMYŚLNE OLANIE OBOWIAZKÓW. Czasem rutyna, czasem zwykłe niedopatrzenie ,czy zbieg okoliczności których człowiek nie jest w stanie przewidzieć doprowadza do czegoś czego cofnąć nie można. Zastanowiliście się co robicie tej kobiecie??? Niszczycie jej życie osobiste i zawodowe. Zlinczujcie mnie tu, ale zanim to zrobicie postarajcie się przez chwilę wejść w tę sytuację i popatrzeć z jej punktu widzenia. NIE! WAM BY SIĘ TO NIE PRZYTRAFIŁO! Bo WY przecież jesteście tacy doskonali i nieomylni! Tacy cudownie przewidujący ! Tacy…. BOSCY??? Ona jest tylko człowiekiem… Wzięła odpowiedzialność za czyjeś zwierzaki …Wielka szkoda, że zginęły…jeszcze większa, że w takich paskudnych okolicznościach, ale nie traktujcie tej kobiety jak morderczyni!
Nie znam Pani Juli, ale znam Dominikę( właścicielkę kotów które zginęły) i zastanawiam się nad jednym… Czy cała afera nie jest rozkręcona po to by ratować jej sytuację materialną. Ma wielkie długi głównie spowodowane jej fanatycznym pędem do ratowania zwierząt. Długi idą już w dziesiątki tysięcy. Nie wiem czy depresja jest spowodowana wypadkiem z kotami, czy w. w kłopotami z długami.., nie oceniam, ale generalnie nie podoba mi się cała sprawa. Zginęły zwierzaki… żal… tylko czy trzeba przy okazji zniszczyć życie komuś kto przypuszczam też przeżywa swoją tragedię. Pomyślcie o tym i wtedy zacznijcie rzucać kamieniami…