Apel w sprawie Julii G. - znanej behawiorystki i petsitterki
Skontaktuj się z autorem petycji
dla zwierząt i po prostu sobie nie wyobrażam takiej sytuacji tylko ja wychodzę z założenia płacę i wymagam, a nie zaprzyjaźniam się.
Mam Pensjonacik i w głowie mi się nie mieści,
żebym mogła mojego podopiecznego nie widzieć dłużej niż kilka minut, po tym czasie zaczynam szukac i muszę wiedzieć, gdzie kto jest. Jestem cały czas w domu, wychodzę na chwilę do sklepu, wowczas zwierzęta sa pozamykane w różnych pokojach, kiedy wracam, sprawdzam, kto, gdzie, co robi i tak 100 może 500 razy na dobę, jestem z tymi w gościnie i ze swoimi w kółko, dzień i noc, po prostu żyję z nimi, a nie obok nich, a one żyją ze mną, wszyscy samoimi przyjaciółmi, jesteśmy razem. Moj pobyt ze zwierzętami, rónież z tymi w Pensjonaciku polega na wspólnym byciu zwierząt i ludzi pod jednym dachem i w jednym ogrodzie. W opisie historii z Julią G. (nie rozumiem dlaczego nie podawane jest jej nazwisko?)uderzylo mnie to, że JG , kiedy pierwszy raz przyszła do Dominiki miala mało czasu, spieszyla sie, przy zwierzętach NIE MA MOWY O POŚPIECHU. Od razu pomyślalam, że dla tej kobiety liczy się kasa, a nie zwierzę. Olga Krutikow, Warszawa-Wesoła, 504697918, www.jamniki-szczotki.weebly.com
Fakt, mogla je policzyc, kazdego zobaczyc, i tu dopuscila sie strasznego zaniedbania.
Ale dajcie spokoj z tym shitstormem.
Moze to wlascicielka zamknela je w tej pralce? Przeciez jak pisala, nigdy tam nie wchodzily.
Re:
Gdy właścicielka wychodziła z domu tylko jeden z kotów się schował, więc ten drugi potem otworzył pralkę, wszedl tam i ją zamknął??
Nie wiem czy powinna zwinąć interes, ale na pewno powinna chociaż przyznać się do winy.
Druga strona medalu
http://petbonton.pl/w-nawiazaniu-do-sprawy-kotow-dominiki/
Re: Druga strona medalu
Niby w jaki sposób pomawiana skoro sama się do tego przyznaje? Co Ty pleciesz Człowieku w ogóle, jakby Ci ktoś dziecko zamknął w pralce "bo nie poinformowałeś go, że może się tam schować", dziecko by umarło, a potem ten ktoś by się tłumaczył, że pozostałe dzieci nie zaprowadziły go do tej kryjówki, w dodatku cały czas byś dostawał smsy "Dzieciaki git"; to zapewniam Cię, że jaja byś mu pourywał, a nie pisał, że jest "pomawiany" :D Śmiech na sali. Ale to wszystko na nic, Obrońcy bo ona i tak odszczeka za to, straci wszystko - na pewno w sensie branżowym i tyle... sorry, life is brutal.
Re:
Właścicielka zamknęła je w pralce... litości... ona zawsze zostawiała pralkę otwartą, poza tym ZAWSZE przed wyjściem z domu sprawdzała gdzie koty są.
Zaiste, biedna petsitterka - przez 2 miesiące nie zapytała Dominiki jak się czuje, w tym czasie udzielała wywiadów, podczas których tonie w samozachwycie tak bardzo, że aż rzygać się chce.
Re: Zapłaciła!
Wlascicielka kotow za to zaplacila,a takze spisala umowe na opieke nad kotami podczas swojej 2-dniowej nieobecnosci! PROSZE czytac uwazniej!!!
ale dramat
Ta kobieta powinna byc skazana za znęcanie sie nad zwierzętami.
» § 1.
Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
http://petbonton.pl/w-nawiazaniu-do-sprawy-kotow-dominiki/
Myślę, że dla p.Julii też będzie dobrze wyjaśnić tą sprawę, skoro stała się ona tak głośna.
KTO JEST BEZ WINY NIECH PIERWSZY RZUCI KAMIENIEM!
Wkurza mnie cała nagonka na tę Panią Julię. Ludzie! Znacie wersje jednej strony a już wydaliście wyrok. WINNA! Zastanówcie się chwilę! Kobieta która prowadzi tego rodzaju interes od X lat. Robi to i nigdy nie miała żadnych przypadków gdzie klient oskarża ja o niedopatrzenie. Nieszczęśliwy wypadek…zbieg okoliczności które wydają się koszmarną farsą … nie wiem co… ale NIE SĄDZĘ,ŻE ROZMYŚLNE OLANIE OBOWIAZKÓW. Czasem rutyna, czasem zwykłe niedopatrzenie ,czy zbieg okoliczności których człowiek nie jest w stanie przewidzieć doprowadza do czegoś czego cofnąć nie można. Zastanowiliście się co robicie tej kobiecie??? Niszczycie jej życie osobiste i zawodowe. Zlinczujcie mnie tu, ale zanim to zrobicie postarajcie się przez chwilę wejść w tę sytuację i popatrzeć z jej punktu widzenia. NIE! WAM BY SIĘ TO NIE PRZYTRAFIŁO! Bo WY przecież jesteście tacy doskonali i nieomylni! Tacy cudownie przewidujący ! Tacy…. BOSCY??? Ona jest tylko człowiekiem… Wzięła odpowiedzialność za czyjeś zwierzaki …Wielka szkoda, że zginęły…jeszcze większa, że w takich paskudnych okolicznościach, ale nie traktujcie tej kobiety jak morderczyni!
Nie znam Pani Juli, ale znam Dominikę( właścicielkę kotów które zginęły) i zastanawiam się nad jednym… Czy cała afera nie jest rozkręcona po to by ratować jej sytuację materialną. Ma wielkie długi głównie spowodowane jej fanatycznym pędem do ratowania zwierząt. Długi idą już w dziesiątki tysięcy. Nie wiem czy depresja jest spowodowana wypadkiem z kotami, czy w. w kłopotami z długami.., nie oceniam, ale generalnie nie podoba mi się cała sprawa. Zginęły zwierzaki… żal… tylko czy trzeba przy okazji zniszczyć życie komuś kto przypuszczam też przeżywa swoją tragedię. Pomyślcie o tym i wtedy zacznijcie rzucać kamieniami…
| This discussion has been closed. |
Behawiorystka swoje zaniedbanie określa "zbiegiem niefortunnych okoliczności", a tragiczną śmierć kotów "wypadkiem". Twierdzi też, że działała według najlepszej wiedzy jaką wtedy posiadała. Marna to wiedza, przy tylu dyplomach i zapewnianiu o swoim profesjonalizmie. Zero poczucia winy, żadnego przepraszam. Zamiast tego próba obarczenia winą właścicielki, która w tym czasie przebywała z dala od domu, wierząc, że zapewniła swoim zwierzętom najlepszą opiekę. Biedne koty [*][*]