PETYCJA O UŁASKAWIENIE NIEWINNIE SKAZANEGO JANA PTASZYŃSKIEGO

Zwracamy się z prośbą o zainteresowanie i pomoc w sprawie Jana Ptaszyńskiego skazanego na karę dożywotniego pozbawienia wolności za podwójne zabójstwo.

List ten powstał z inicjatywy ludzi, którzy - poruszeni dramatem Janka Ptaszyńskiego - nie potrafią i nie chcą przejść nad tym do porządku dziennego, znając wstrząsające okoliczności, w jakich został on skazany za zbrodnie, których nie popełnił.

 

Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał Jana Ptaszyńskiego w procesie poszlakowym, bez choćby jednego dowodu przeciwko niemu. Wręcz przeciwnie, przeprowadzone w sprawie ekspertyzy z linii papilarnych oraz DNA włosów znalezionych na miejscu zdarzenia wykluczyły jego udział w tej zbrodni! Jednak oględziny miejsca zdarzenia i sekcja zwłok ofiar zostały przeprowadzone w sposób kompromitujący - nie zabezpieczono wielu dowodów o fundamentalnym znaczeniu dla śledztwa. W tym stanie rzeczy nie można było przedstawić zarzutu popełnienia tej zbrodni nikomu!

 

W czasie procesu Jan Ptaszyński został uznany za dziwaka, gdyż .... nie pił alkoholu, a nawet kawy i herbaty. Natomiast białostocki wymiar sprawiedliwości potrzebował winnego, po serii zabójstw na młodych kobietach, które miały wówczas miejsce. Skoro jednak prawdziwego zbrodniarza nie dało się odnaleźć, postanowiono postawić przed Sądem właśnie Jana Ptaszyńskiego.

 

Obecnie po siedmiu długich latach spędzonych w zakładzie karnym z łatką zabójcy na tle seksualnym, Jan Ptaszyński jest już psychicznie skrajnie wyczerpany. Powoli uchodzi z niego resztka nadziei. Jan Ptaszyński - przekonany, że padł ofiarą sądowych matactw i bezduszności -  usiłował popełnić samobójstwo! Na szczęcie się nie udało – na szczęście dla niego i dla jego zrozpaczonej matki.

Jan Ptaszyński zostawił samotną matkę (wdowę), którą dzisiaj nie ma się kto opiekować. Na szczęście sprawą zainteresowały się media i dziennikarze śledczy. Historię Jana Ptaszyńskiego opowiedziały: redaktor Elżbieta Jaworowicz w „Sprawie dla reportera” (program z dnia 15 marca 2012 r.) oraz redaktor Rafał Zalewski w „Interwencji” (programy z dnia cz. I – 20 kwietnia 2012 r., cz. II – 27 sierpnia 2012 r.).

 

Sprawa Jana Ptaszyńskiego poruszona zostanie również w programie „Państwo w Państwie”, emitowanym w telewizji Polsat. Zapraszamy do oglądania 14 października 2012 r. (niedziela) o godz. 19.30.

 

Los Jana Ptaszyńskiego i poczynania sądów w tej sprawie poruszyły także sumienie europosła Janusza Wojciechowskiego, byłego Sędziego Sądu Najwyższego, który publicznie powiedział, iż jest wstrząśnięty „nieznośną lekkością sądu”, z jaką wydano wyrok w tej sprawie i ujął się za skazanym.

 

Podobny wydźwięk miał artykuł, który ukazał się w kryminalnym „Magazynie Śledczy” (wydawanym pod egidą Focusa, numer na czerwiec-lipiec 4/(11)/2012, autorstwa Rafała Zalewskiego), o jakże wymownym tytule: „Ująć mordercę za cenę prawdy”. Oto fragment: Ktoś w bestialski sposób zamordował młodą kobietę i jej córkę. Rzekomego sprawcę szybko ujęto i skazano na dożywocie. W gruncie rzeczy nie przedstawiono jednak dowodów, które jednoznacznie świadczą o jego winie. Czy to możliwe, że na resztę życia za kraty trafił niewinny człowiek?

Na łamach prasy historię Jana Ptaszyńskiego opowiedziała też Joanna Skibniewska w tygodniku „NIE” (nr 20/2011): Wypuszczono go z aresztu i umorzono sprawę. Po roku znowu prokurator sobie o nim przypomniał. Bo w okolicy były napady na kobiety. Media krzyczały. Ludzie chcieli krwi. Rozszerzono postępowanie. Znowu zamknięto Janka w areszcie. Prokurator we wniosku o areszt próbował udowodnić, że Jan Ptaszyński jest tym potworem. Tymczasem sędzia Andrzej Ulitko zauważył, że to, na czym on opiera opinię, to nawet nie są poszlaki, lecz jedynie domysły.

Dlatego nie czekaj i podpisz się pod prośbą o ułaskawienie Jana Ptaszyńskiego sporządzoną przez jego obrońcę adw.  dr  Iwonę Zielinko, a skierowaną do Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, Bronisława Komorowskiego.

 

Z góry dziękujemy za wszystkie podpisy.


Adw dr Iwona Zielinko    Skontaktuj się z autorem petycji


LUB

Twój adres e-mail nie będzie widoczny na naszej stronie. Jednak należy zaznaczyć, że autor petycji zobaczy wszystkie informacje, które udostępnisz w tym formularzu.

Otrzymasz e-mail z linkiem potwierdzającym Twój podpis. Sprawdź wiadomości przychodzące (oraz folder ze spamem).
Facebook