Nie dla zabaw komunikacją miejską!
Skontaktuj się z autorem petycji
A gdzie wywiad środowiskowy?
W okresie jesieni i zimy, codziennie dojeżdżam do pracy korzystając z obecnej linii nr 20 i muszę zwrócić uwagę na fakt, że linia ta nie jest przeciążona jedynie na odcinku od przystanku Teatr Bagatela, do przystanku Dworzec Główny - jak argumentują obecnie Pan Prezydent Miasta i Dyrektor ZIKiT - lecz do tramwaju ciężko wsiąść już od Uniwersytetu Pedagogocznego, aż po przystanek Klimeckiego. Gdyby w.w. panowie przeprowadzili właściwie wywiad środowiskowy, to dowiedzieli by się, że na tej trasie przemieszcza się ogromna ilość studentów Krakowskiej Akademii im. A.Frycza-Modrzewskiego, oraz innych mieszkańców Krakowa pracujących w tej okolicy, i dojeżdżających tam tramwajami jadącymi od Bronowic (z czego większość wsiada jeszcze przed Placem Inwalidów).
Mało tego - często dochodzi do sytuacji, że na pozostałych przystankach znajdujących się pomiędzy w.w. UP i Klimeckiego, wręcz nie da się wsiąść do tramwaju ze względu na ilość ludzi znajdujących się już wewnątrz pojazdu i kontynuujących dalszą podróż.
Nie dla SLDowskiego sprawdzonego i POwskiej większości w radzie!
| This discussion has been closed. |
Dlaczego w naszym mieście (chociaż ten problem dotyczy transportu zbiorowego w całym kraju) wszelkie zmiany w układzie linii wprowadza się na chybił-trafił? Dla porównania: w Niemczech, Szwajcarii czy nawet w Czechach rozkłady zmienia się raz do roku (w grudniu, w czasie wprowadzania zmian w rozkładach jazdy kolejowych). Wszelkie nowe propozycje są przedstawiane mieszkańcom do wglądu i poddawane dyskusji na długo przed ich wprowadzeniem. Ale to "zachód" - więc ich stać - nas nie. A sama komunikacja tramwajowa opiera się głównie na często kursujących liniach nie dublujących się na znacznych odcinkach. Przesiadka z jednej linii kursującej co około 5 minut na drugą (również kursującą co około 5 minut) nie stanowi dla nikogo problemu. Namiastkę tego mieliśmy przed wakacjami - linie 50 i 52. Jak można było zauważyć, pasażerom spodobało się taki sposób funkcjonowania. Więc może warto mocno ograniczyć ilość linii tramwajowych i postawić na często kursujące linie tworzące dopasowaną siatkę? Do tego wywalić bilet na linię i zastąpić go biletem na trasę (wysokość opłaty w zależności od długości trasy).
A co mamy w Krakowie? niespełna miesiąc temu na większości przystanków pojawiły się piękne (i bardzo potrzebne)schematy i plan komunikacji w Krakowie. Szkoda, że niespełna po miesiącu będą już nieaktualne. Może właśnie dlatego, wspomniany wcześniej "zachód" stać na dobrą komunikację - bo nie wyrzuca w błoto pieniędzy na tego typu fanaberie.