Nie dla likwidacji biletów ulgowych!


Gość

/ #80

2016-04-24 07:33

Uderza to tez w rodzicow, ktorych dzieci pragna ksztalcic sie w szkolach poza miejscem zamieszkania. Pomijam, ze w wielu malych miejscowosciach nie ma szkol srednich czy czasem nawet podstawowek i gimnazjow. I jak to tak, wyslac dzieci do szkoly trzeba, taki obowiazek przeciez, inaczej by nas pozamykali i dzieci pozabierali. Edukacja jest niby darmowa... Ale tylko niby. Pomimo wprowadzania darmowych podrecznikow, to wyprawka do szkoly w postaci przyborow plastycznych, plecaka, wf-u... to koszt minimum 300 zl i to to jest taka ta najbiedniejsza wyprawka z supermarketu. Darmowa edukacja, a wyjazdy caloszkolne do kina i muzeow, na ktorych nauczyciele opieraja potem zajecia sa platne. A teraz jeszcze dzieci ktore z racji miejsca zamieszkania musza dojezdzac do szkol maja placic za te dojazdy pelna cene? To jakas kpina. Z tym ze jestem swiadoma tego, ze zaraz nam powiedza, ze przeciez dostalismy 500+, wiec na to bedzie, Ja nie dostalam, sama wychowuje syna, od trzech lat. Zarabiam pensje minimalna, ale na 500+ nie mam prawa. Dlaczego? Bo nie stac mnie na rozwiedzenie sie z ojcem dziecka. Od ponad roku nie mam pojecia ani gdzie on jest. W jego zakaldzie pracy (pracuje za granica) jako jego zonie nie chca mi podac aktualnych danych kontaktowych. I tylko dlatego, ze mam malo pieniedzy, nie moge dostac pieniedzy, a tu jeszcze tyle placic, jak chce zabrac syna chocby na zakupy butow czy ubrac do wiekszego miasta niz moje, bo u mnie nie ma sieciowek z tanszymi ubraniami. Za granica dzieci w wieku szkolnym z obowiazkiem szkolnym maja ustawowo darmowa komunikacje w celu dojazdow do szkol, czyli po-pt. U nas jadac nad morze musze placic dodatkowo za to, ze oddycham tamtejszym powietrzem, bo teraz powietrze, to chyba majatek panstwa, nie dobro publiczne. Szczerze? Jeszcze kilka lat i wprowadza nam godzine policyjna w Polsce, jak kiedys. Polska bedzie znow okupowana, tylko ze nie przez najezdzcow, ale przez jej wlasny rzad.