STOP przemysłowym farmom wiatrowym w gminie Bisztynek

PETYCJA MA FORMĘ PAPIEROWĄ I ELEKTRONICZNĄ. 

JEŻELI PODPISAŁEŚ SIĘ JUŻ NA PAPIERZE, NIE PODPISUJ ELETRONICZNIE.

PETYCJĘ MOGĄ PODPISAĆ WSZYSCY, KTÓRYM ZALEŻY NA PRZYSZŁOŚCI  GMINY BISZTYNEK, NIE TYLKO MIESZKAŃCY.

Wyrażamy zdecydowany protest przeciwko działaniom, które podejmuje samorząd Gminy Bisztynek w kierunku budowy farmy wiatrowej w pobliżu miejscowości : Bisztynek Kolonia, Grzęda, Łędławki, Paluzy, Swędrówka, Warmiany, Wojkowo, Wozławki,.

      Żądamy podjęcia uchwały w sprawie:

1) uchylenia uchwały intencyjnej podjętej na sesji Rady Miejskiej w dn. 28.01.2026r

2) zaprzestania podejmowania działań zmierzających do lokowania przemysłowych elektrowni wiatrowych na terenie gminy Bisztynek.        

Żądamy wycofania wniosku Burmistrza do Rady Miejskiej dotyczącego projektów planów miejscowych dla fragmentów obrębów miejscowości : Bisztynek Kol., Grzęda, Łędławki, Paluzy, Swędrówka, Warmiany, Wojkowo, Wozławki z zamiarem lokowania przemysłowych elektrowni wiatrowych.     IMG_20260217_164156_2.jpg

   Lokalizacja, na początek 24 turbin wiatrowych, o wysokości 260m i mocy powyżej 4 MW każda jest zagrożeniem zdrowia mieszkańców. Nikt nie chce żyć w elektrowni !       Protestujemy przeciwko realizacji wąskiego interesu grupowego kosztem ogółu mieszkańców.     Protestujemy przeciwko degradacji krajobrazu kulturowego i przyrodniczego naszej ziemi. „Zabudowa okrężna wiatrakami” doprowadzi do utraty rezerwatu ptaków w Sątopach-Samulewie. Dominanty krajobrazowe jakimi są te gigantyczne konstrukcje przemysłowe na zawsze zmienią wizerunek Bisztynka – miasta Cittaslow. W perspektywie 10-15 lat inwestycje wiatrakowe będą skutkować wyludnieniem gminy, zanikiem drobnej przedsiębiorczości i przyśpieszeniem procesów koncentracji gruntów rolnych  a to koniec przyjaznej gminy jaką znacie.

W Gminie Bisztynek planuje się farmę wiatrową z elektrowniami wiatrowymi mocy powyżej 4 MW i wysokości ok. 260 m (wieża + śmigło). Będzie to jedna z pierwszych farm wiatrowych z tak wielkimi turbinami na lądzie w całej Europie. Na razie nikt nie zbadał niepożądanych skutków oddziaływania farm wiatrowych z wiatrakami o tak dużej mocy i gabarycie. Dla porównania należy zaznaczyć, że wiatraki w farmie wiatrowej Korsze mają moc dwóch megawatów (MW) i wysokość zaledwie 120 – 140 m. Wizualny efekt farm wiatrowych planowanych na naszym terenie jest trudny do wyobrażenia, a ich oddziaływanie na otoczenie jeszcze trudniejsze do przewidzenia.

 

 FAKTY DOTYCZĄCE FARM WIATROWYCH

- CAŁA EUROPA ODCHODZI OD INWESTOWANIA  W WIATRAKI -

TO NAJBARDZIEJ NIESTABILNE ŹRÓDŁO ENERGII

"ZIELONA ENERGIA"

Aby dokonać rzetelnej oceny zysków i strat z tytułu powstania farmy wiatrowej trzeba najpierw obalić powszechnie powielane mity.

1.Dzięki energii pozyskiwanej z wiatru będą maleć rachunki za prąd. Niestety będzie wręcz odwrotnie. Energetyka wiatrowa, w odróżnieniu od węglowej, nie jest obciążana wysokimi opłatami za emisję CO2 (tzw. ETS-y), ale wytwarzanie prądu z wiatru wcale nie jest tanie. Wiatr to bardzo zmienne źródło energii, raz wieje, a raz nie. Kiedy go brakuje deficyt mocy i tak musi pokryć tradycyjna elektrownia węglowa, która wymaga ciągłego utrzymywania. Dodatkowo wprowadzono mechanizm tzw. rekompensat. Są one wypłacane firmom wiatrakowym oraz fotowoltaicznym w przypadku, gdy w ogólnopolskiej sieci energetycznej jest nadwyżka mocy (np. słoneczne, wietrzne dni. Wraz z przybywaniem farm wiatrowych zwielokrotnia się ilość wyłączeń instalacji OZE z każdym rokiem. Za te utracone gigawaty zielonej energii dystrybutorzy, tacy jak np. Tauron, czy Energa muszą wypłacać gigantyczne rekompensaty, które oczywiście zostaną doliczone do naszych rachunków. Z każdym rokiem te kwoty drastycznie rosną, czyli ten proces już trwa, o czym lada chwila się przekonamy, podobnie jak zachodnie społeczeństwa. W tym miejscu ktoś może powiedzieć: „Dobrze, będzie drożej, ale gmina będzie miała dodatkowe dochody”. I to jest drugi argument powtarzany przez zwolenników wiatraków. Tak, to prawda, będą dodatkowe wpływy do budżetu. Niestety nie uwzględnia się tutaj strat poniesionych z powodu powstania takiej farmy. Zanim do nich przejdziemy czas obalić kolejny mit. Brzmi on: „Wsie na których terenie stoją wiatraki, będą miały z tego tytułu korzyści”. Proszę zatem przejechać się do Gminy Korsze, gdzie od 12 lat pracuje farma wiatrowa i spróbować znaleźć te „korzyści". Powiedzmy sobie otwarcie, nie istnieje żaden prawny mechanizm, który zobowiązywałby burmistrza i radnych do inwestowania środków na terenach, gdzie powstała farma wiatrowa.

CO MOGĄ MIESZKAŃCY

W pierwszej kolejności trzeba wysłuchać mieszkańców wsi, w których sąsiedztwie mają powstać farmy wiatrowe, bo to oni będą najbardziej narażeni na ich negatywne oddziaływania. I tutaj kolejny mit: mieszkańcy mogą wypowiedzieć się na konsultacjach społecznych. Owszem, konsultacje to część procedury, ale prawda jest taka, że praktycznie nie mają one żadnego znaczenia. Dlaczego? Dlatego, że jeśli burmistrz i radni nie poprą zgłoszonych uwag i protestów, to zostaną one odrzucone i procedura przejdzie w kolejny etap. Gdyby konsultacje społeczne rozpoczynały cały proces planowania farmy, to może byłoby inaczej. Tymczasem kolejność jest taka, że najpierw firma wiatrakowa podpisuje umowy z rolnikami na dzierżawę gruntów pod wiatraki, potem rozmawia z burmistrzem i radnymi, następnie gmina uruchamia procedurę formalną i dopiero po jakimś czasie mogą wypowiedzieć się mieszkańcy, kiedy zostało już poczynionych większość ustaleń. W inwestycjach OZE wyłączono najbardziej demokratyczną formę wypowiedzi mieszkańców - REFERENDUM. To niestety nie jest tylko przypadek Bisztynka, ale tak dzieje się w całej Polsce. Z naszych wiadomości wynika, że lokalni rolnicy podpisywali umowy na dzierżawy gruntów pod wiatraki nawet już dwa lata temu. Roczne dochody na podpisywanych umowach mogą opiewać od 90 tys. zł do nawet 150 tys. zł za lokalizację jednego wiatraka. Nie dziwi zatem to, że ci rolnicy są entuzjastami budowy wiatraków. I tylko oni... I nie było by w tyn nic złego gdyby nie fakt, że oddziaływanie zdrowotne jest znacznie większe.

Hałas 

 Odległość 700 metrów (aktualna minimalna przewidziana przez prawo), kilometr czy nawet dwa od turbin o wielkiej mocy to za mało, aby nie wywierały one szkodliwego działania. Pierwszym z nich jest hałas. Bardzo często pojawiają się w tej kwestii argumenty, że obecnie produkowane turbiny wydają hałas mieszczący się w normach i porównują go do np. do hałasu komunikacyjnego. To nieporozumienie, ponieważ hałas wydawany przez wiatraki jest jednostajny i może trwać godzinami, a nawet dniami. Przejeżdżająca ciężarówka w końcu cichnie, a szum wiatraka trwa całą noc,cały dzień i tak przez 29 lat. 

Osoby zamieszkujące w pobliżu wiatraków narzekają na hałas, odczuwalny jako monotonny, miarowy i przenikliwy świst trwający godzinami. Potrafi on wdzierać się do budowli nawet przy zamkniętych oknach, np. przez komin lub kratki wentylacyjne i powoduje nerwowość i bezsenność, czego następstwem jest wyczerpanie i gorsze samopoczucie. Natężenie tego dźwięku jest zależne od rzeźby terenu, pogody, wilgotności powietrza i kierunku wiatru. Bardzo nieprzewidywalną kwestią może być kumulacja tych dźwięków w postaci nakładania się fal akustycznych w niektórych miejscach zamieszkałych obszarów, w zależności od ilości i rozstawienia pracujących wiatraków, jak również od kubatury i lokalizacji względem siebie budynków w danej miejscowości. 

Kolejnym negatywem pracy wiatraków są infradźwięki. I podobnie tutaj nauka niewiele rozstrzyga, bowiem znów jedne badania potwierdzają ich szkodliwość, a inne uspakajają. To prawda, że infradźwięki często występują w naturze. Każdy zna niepokój zwierząt przed zbliżającą się burzą, ale tu ponownie trzeba pamiętać, że czas narażenia człowieka na naturalne infradźwięki jest krótki. Nie ulega wątpliwości, że fale dźwiękowe niskiej częstotliwości towarzyszą pracy wiatraka i generuje je przemieszczanie się śmigła pod naporem mas powietrza. Argument, że większe wiatraki mają mniejsze uciążliwości w porównaniu do tych mniejszych wiatraków, gdyż kręcą się wolniej, jest złudny. Maksymalna prędkość obrotowa wirnika większych wiatraków jest co prawda mniejsza, co sprawia wrażenie, że taki wirnik kręci się wolniej, jednak maksymalna prędkość końcówki śmigła w stosunku do pokonywanej odległości (prędkość liniowa) jest podobna i wynosi 290-320 km/h. .     Hałas, w tym infradźwięki, mogą być szczególnie szkodliwe dla osób z niewydolnością układu krążenia oraz z chorobami neurologicznymi, takimi jak zaburzenia psychiczne, depresje, epilepsja, autyzm oraz choroby Alzheimera, Parkinsona, itp. W sołectwach, w których planuje się wiatraki, takie osoby zamieszkują. Kto zatroszczy się o ich zdrowie? Uciążliwość fal akustycznych zależy też od wrażliwości człowieka, jego stanu zdrowia, występowania bezsenności i stanu psychiki. Oczywiście są osoby, którym ten hałas w niczym nie przeszkadza. Mimo to jedno jest pewne: hałas występuje i odbiera spokój grupie mieszkańców żyjących w sąsiedztwie wiatraków.

SPADEK WARTOŚCI ZIEMI

Wiatraki oznaczają spadek wartości gruntów rolnych i nieruchomości. Nikt rozsądny nie neguje tego faktu. Tereny sąsiadujące z wiatrakami zmniejszają swoją atrakcyjność z prostego powodu. Spora część potencjalnych kupców, np. jakiegoś domu, nie będzie już zainteresowana nieruchomościami w pobliżu farm wiatrowych. Trudno się dziwić, bo hałas, migotanie cieni (podczas słonecznych dni) czy miganie nocnego oświetlenia ostrzegawczego (dla lotnictwa) nie należą do przyjemnych. Te zjawiska wpływają znacząco na wycenę domów i utrudniają ich zbycie. Również grunty rolne nie stają się atrakcyjniejsze przez wiatraki, którym towarzyszą takie zjawiska jak np. obniżenie wilgotności gruntów czy depopulacja pszczół. Niestety pokrzywdzonym z powodu utraty wartości nieruchomości pozostaje dochodzić sprawiedliwości na drodze sądowej. Takie sprawy już trafiają na wokandy sądów. Z tego względu samorząd licząc zyski z wpływów podatkowych powinien zabezpieczyć też kwotę na przyszłe odszkodowania.

WPŁYW NA KRAJOBRAZ

Dla wielu mieszkańców najbardziej bolesną konsekwencją budowy farm wiatrowych jest zniszczenie krajobrazu. Są osoby, dla których jest to subiektywny argument, bo nie każdy ceni sobie piękne widoki, ale jedna rzecz nie podlega żadnej dyskusji: konsekwencją budowy farmy wiatrowej będzie przekształcenie specyfiki okolicznych ziem. Piękne krajobrazowo obszary Gminy Bisztynek o charakterze rolniczym i turystycznym, zamienią się na tereny przemysłowe, gdzie produkowana będzie energia elektryczna. Jeśli ktoś myśli, że takie stwierdzenie to przesada, to prawdopodobnie nie uświadamia sobie, że miejsca, w których buduje się wiatraki przyciągają automatycznie inne instalacje, takie jak: farmy fotowoltaiczne, magazyny energii, biogazownie, itp. I takie plany właśnie powstają, bo do władz gminy zgłaszają się kolejni inwestorzy chcący stawiać następne instalacje. Ziemie przemysłowe bez miejsc pracy Korzyści dla społeczności lokalnej z tego typu działalności przemysłowej są znikome. Wspomniane instalacje nie potrzebują pracowników, a jeśli ktoś je konserwuje, to specjaliści dojeżdżający spoza terenu. Z kolei, jeśli ktoś oczekuje polepszenia stanu dróg na terenie przyległym do farm wiatrowych, to może się przeliczyć. Dziś trudno powiedzieć ile wiatraków docelowo planuje się postawić w Gminie Bisztynek Wszystkie one będą tworzyć skumulowany efekt negatywnych oddziaływań, o których wspomnieliśmy wcześniej. 

kto dziś zagwarantuje że samorząd gminy poprzestanie na 24 wiatrakach /1 firmie/

- kolejne firmy już czekają aby zaklepać miejsc dla siebie.

TYLKO DEFINITYWNA ODMOWA WSZYSTKIM INWESTOROM TURBIN WIATROWYCH ZACHOWA  STAN OBECNY. 

Wszystkie te instalacje planowane w naszej gminie będę dosłownie przytłaczać swoją obecnością. Zgodnie z obowiązującym prawem nie będzie można na dziesiątki lat w ich sąsiedztwie budować nowych siedlisk ludzkich. Zablokowana możliwość budowy nowych domów to kolejny negatyw, o którym się nie wspomina, a może być przysłowiowym gwoździem do trumny terenu naszej gminy, które i bez tego systematycznie się wyludniają. Również potencjał agroturystyczny, letniskowy, który mają nasze tereny, choć na razie nie jest wykorzystany, zostanie bezpowrotnie utracony. Myślenie wyłącznie kategoriami korzyści dla budżetu gminy może być ślepą uliczką, a na ten temat należy patrzyć znacznie szerzej niż tylko przez pryzmat pieniędzy.

  Reagujmy póki czas. 


Włodzimierz Mońka, przedstawiciel Stowarzyszenia "Mieszkańcy dla Zrównoważonego Rozwoju Energii Odnawialnej w gminie Bisztynek"    Skontaktuj się z autorem petycji

Podpisz petycję

Podpisując, akceptuję, że Włodzimierz Mońka, przedstawiciel Stowarzyszenia "Mieszkańcy dla Zrównoważonego Rozwoju Energii Odnawialnej w gminie Bisztynek" będzie mieć dostęp do wszystkich informacji podanych przeze mnie w tym formularzu.

Adres e-mail nie będzie wyświetlany publicznie w Internecie.

Adres e-mail nie będzie wyświetlany publicznie w Internecie.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych podanych w formularzu w następujących celach:




Płatne ogłoszenie

Petycjeonline.com będzie reklamować tę petycję wśród 3000 osób.

Dowiedz się więcej...