OD STRONIA PO BARDO – RAZEM PRZECIW POWODZI
Petycja mieszkańców Ziemi Kłodzkiej w sprawie skutecznej ochrony przeciwpowodziowej
Do:
- Pana Donalda Tuska, Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej
- Banku Światowego — jako instytucji współfinansującej ochronę przeciwpowodziową Kotliny Kłodzkiej
- Pana Dariusza Klimczaka, Ministra Infrastruktury
- Pani Pauliny Hennig-Kloski, Ministra Klimatu i Środowiska
- Pana Marcina Kierwińskiego, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji
- Pana Mateusza Balcerowicza, Prezesa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie
- Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu
- Wojewody Dolnośląskiego
oraz do wszystkich organów i instytucji uczestniczących w przygotowaniu, finansowaniu, opiniowaniu i zatwierdzaniu inwestycji przeciwpowodziowych w dorzeczu Nysy Kłodzkiej.
My, niżej podpisani mieszkańcy Ziemi Kłodzkiej i osoby z tym regionem związane, zwracamy się do wszystkich instytucji decydujących o ochronie przeciwpowodziowej dolin Białej Lądeckiej i Nysy Kłodzkiej: do organów polskiego państwa, które te decyzje podejmują, oraz do Banku Światowego, który je współfinansuje. Prosimy o uwzględnienie naszego głosu.
Piszemy z miejscowości, które powódź zniszczyła: ze Stronia Śląskiego, Stójkowa, Lądka-Zdroju, Radochowa, Trzebieszowic, Ołdrzychowic Kłodzkich, Żelazna, Krosnowic, Kłodzka, Barda i innych miejscowości leżących w dolinach naszych rzek. Chcemy tu dalej mieszkać, pracować, prowadzić firmy i wychowywać dzieci. Do tego potrzebujemy skutecznej ochrony przeciwpowodziowej.
Przeżyliśmy to
Powódź z września 2024 roku nie jest dla nas wykresem ani mapą zagrożenia.
To nasze domy stały pod wodą. To nasze firmy, drogi i mosty przestały istnieć w ciągu kilku godzin. To my straciliśmy wtedy dorobek kilkudziesięciu lat pracy. Naszym dzieciom powódź przerwała dzieciństwo. Naszym rodzicom i dziadkom zabrała bezpieczną starość i dach nad głową.
Potem przyszły miesiące sprzątania i odbudowy. Dziś znowu remontujemy domy, odbudowujemy firmy i naprawiamy nasze miejscowości — wkładamy w nie kolejne pieniądze, czas i pracę.
Nie chcemy robić tego jeszcze raz. I nie chcemy, żeby robiły to kiedyś nasze dzieci.
Nie oczekujemy niemożliwego
Nie jesteśmy hydrologami ani inżynierami i nie zamierzamy zastępować specjalistów w obliczeniach ani w wyborze konkretnych rozwiązań. Nie twierdzimy też, że jakikolwiek zbiornik czy zapora daje stuprocentowe bezpieczeństwo.
Oczekujemy czegoś prostszego: żeby po doświadczeniu 2024 roku zrobiono wszystko, co racjonalnie możliwe, aby ograniczyć ryzyko i skalę przyszłych zniszczeń. Jeśli potrzebne są zbiorniki — niech powstaną. Jeśli skuteczna ochrona wymaga połączenia zbiorników, retencji naturalnej, właściwego gospodarowania rzekami, zabezpieczania budynków i rozsądnego planowania przestrzennego — chcemy takiego kompleksowego systemu.
Nie godzimy się natomiast na pozostawienie problemu bez rozwiązania.
Nasze milczenie nie jest zgodą
Wiemy, że do Banku Światowego i do polskich instytucji trafiają stanowiska organizacji i osób sprzeciwiających się części planowanych zabezpieczeń. Mają do tego prawo. My mamy takie samo prawo powiedzieć, czego chcemy my.
Liczba protestów nie mówi, co myślą mieszkańcy terenów zagrożonych. Ludzie, którzy chcą ochrony przeciwpowodziowej, nie zakładają stowarzyszeń po to, żeby napisać, że chcą czuć się bezpiecznie we własnym domu. Pracują, wychowują dzieci, prowadzą firmy i odbudowują to, co zabrała woda. Nie mieliśmy prostego sposobu, żeby powiedzieć: my też tu jesteśmy.
Już raz to przerabialiśmy. W 2018 roku protesty przeciwko zbiornikom w Kotlinie Kłodzkiej odniosły skutek: odstąpiono od finansowania tych inwestycji, a Wody Polskie zadeklarowały, że kolejnych dużych zbiorników nie będzie. Sześć lat później przyszła powódź, która zniszczyła nasze domy i nasze miejscowości.
Dlatego powstała ta petycja. Chcemy, aby obok głosu przeciwników inwestycji znalazł się w dokumentach i konsultacjach policzalny głos ludzi, którzy tu mieszkają i którzy poniosą konsekwencje dzisiejszych decyzji.
Odbudowany dom to jeszcze nie bezpieczeństwo
Dla większości z nas dom jest majątkiem całego życia. Odbudowaliśmy go nie dlatego, że była to łatwa decyzja, tylko dlatego, że tutaj jest nasze życie — a nie każdy ma oszczędności pozwalające zacząć wszystko gdzie indziej.
Ale koszt odbudowy nie usuwa zagrożenia. Chcemy, żeby ten majątek miał wartość odpowiadającą temu, co w niego włożyliśmy. Żeby dało się go ubezpieczyć, sprzedać i przekazać dzieciom jako majątek, a nie jako problem razem z tym samym ryzykiem, które już raz go zniszczyło.
Boimy się zresztą nie tylko kolejnej wielkiej wody. Boimy się powolnego ubożenia regionu: ludzie przestają inwestować w domy, przedsiębiorcy wstrzymują decyzje, młodzi wyjeżdżają, a kapitał z zewnątrz omija region ze względu na ryzyko. Nie chcemy żyć od powodzi do powodzi.
Krajobraz albo bezpieczeństwo — to fałszywy wybór
Jednym z argumentów przeciwko zbiornikom jest ochrona krajobrazu i znaczenie turystyki. My też chcemy chronić krajobraz. Góry, doliny, rzeki, uzdrowiska i przyroda są powodem, dla którego tutaj mieszkamy i dla którego ludzie tutaj przyjeżdżają.
Ale turystyka również potrzebuje bezpieczeństwa. Pensjonat, hotel, restauracja, uzdrowisko, szlak i most to inwestycje na dziesięciolecia i nikt nie będzie ich powtarzał co kilkanaście lat. Trudno oczekiwać od przedsiębiorcy, żeby bez końca odbudowywał tę samą firmę, a od młodej rodziny — żeby włożyła oszczędności życia w dom, o którym wie, że nikt nie próbował go ochronić. Krajobraz jest kapitałem Ziemi Kłodzkiej. Bezpieczeństwo jest warunkiem, żeby ten kapitał miał przyszłość.
Nie jesteśmy przeciwko przyrodzie i nie żądamy budowy każdego zaproponowanego zbiornika bez względu na konsekwencje. Jeżeli istnieje rozwiązanie równie skuteczne, a mniej ingerujące w środowisko i w życie lokalnych społeczności — należy je zastosować. Jeżeli jednak rzetelne analizy wykażą, że do realnej ochrony naszych miejscowości potrzebne są zbiorniki przeciwpowodziowe, chcemy, żeby zostały wybudowane.
Dlatego prosimy
- o uwzględnienie głosu mieszkańców przy wszystkich decyzjach dotyczących ochrony przeciwpowodziowej Ziemi Kłodzkiej;
- o doprowadzenie do powstania kompleksowego systemu ochrony dolin Białej Lądeckiej i Nysy Kłodzkiej;
- o to, by o wyborze konkretnych rozwiązań decydowały rzetelne analizy hydrologiczne, techniczne, środowiskowe, społeczne i ekonomiczne;
- o to, by oceniano nie tylko skutki budowy zabezpieczeń, ale również skutki pozostawienia mieszkańców z dzisiejszym poziomem ryzyka;
- o to, by liczby protestów nie uznawać za głos całej lokalnej społeczności.
Decyzje podejmowane dzisiaj będą obowiązywać przez dziesięciolecia. Nie chcemy, żeby nasze dzieci, stojąc kiedyś przed kolejnym zniszczonym domem, pytały, dlaczego po 2024 roku — kiedy wszyscy już wiedzieli — nie zrobiono wszystkiego, co było możliwe.
Chcemy zostawić im region bezpieczniejszy niż ten, który sami odziedziczyliśmy.
Nie czekajmy na kolejną powódź.
OD STRONIA PO BARDO – RAZEM PRZECIW POWODZI
Podpisując tę petycję, popieram stworzenie skutecznego i kompleksowego systemu ochrony przeciwpowodziowej Ziemi Kłodzkiej, obejmującego również budowę zbiorników przeciwpowodziowych tam, gdzie ich potrzebę i skuteczność potwierdzą rzetelne analizy specjalistów.