TERENOWY SĄD DZIENNIKARSKI i RZECZNIK DYSCYPLINARNY ul. Foksal 3/5, pokój 30 00-366 Warszawa

Lidia Nowicka – przewodnicząca
Mirosław Rój-Sarnecki – wiceprzewodniczący
Ryszard Karpowicz – sekretarz
Rada Etyki Mediów
ul. Foksal 3/5, pokój 30
00-366 Warszawa

 

W związku z artykułem Małgorzaty Oberlan pt. "Matka chorego dziecka, działaczka społeczna - hejterka Iwony Hartwich", który w magazynie "Dziennik Toruński" ukazał się w dniu 21 kwietnia 2017 r. żądamy wyciąnięcia konsekwencji w stosunku do pani Oberlan.
Artykuł pani Oberlan dotyczy zamkniętego postępowania karnego, zakończonego ugodą. Postępowanie toczyło się pomiędzy wymienioną w artykule panią Iwoną Hartwich, a „hejterką z Wrocławia”, która „sama ma chore dziecko – jej córka ma upośledzony słuch”, „aspirująca do miana Społecznika roku 2013”, „Jedna z wrocławskich gazet tak ją przedstawiła „Od wielu lat pomaga innym bezinteresownie, bez świateł kamer i fleszy aparatów fotograficznych. Jej realne doświadczenia i nierzadko bezsilność wobec absurdów prawa postanowiła wykorzystać, wspierając inne osoby w kontaktach z urzędami.””. To dość informacji, żeby zidentyfikować, kim jest „hejterka z Wrocławia”.
Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych stanowi:
Art. 6. 1. W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.
2. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilka specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne.

Jak zatem widać – użyte w artykule informacje SĄ danymi osobowymi, pozwalającymi bez najmniejszych wątpliwości ustalić, o kim mowa.
Z definicji tej ustawy wynika też, że kiedy jest mowa o:
Art. 7. 2) przetwarzaniu danych – rozumie się przez to jakiekolwiek operacje wykonywane na danych osobowych, takie jak zbieranie, utrwalanie, przechowywanie, opracowywanie, zmienianie, udostępnianie (…)
6) odbiorcy danych – rozumie się przez to każdego, komu udostępnia się dane osobowe, z wyłączeniem:
a) osoby, której dane dotyczą,
b) osoby upoważnionej do przetwarzania danych,
W artykule dane udostępniono każdemu czytelnikowi. Niemniej gdy mowa o:
5) zgodzie osoby, której dane dotyczą – rozumie się przez to oświadczenie woli, którego treścią jest zgoda na przetwarzanie danych osobowych tego, kto składa oświadczenie; zgoda nie może być domniemana lub dorozumiana z oświadczenia woli o innej treści; zgoda może być odwołana w każdym czasie;.
Takiej zgody pani Oberlan nie otrzymała, ponieważ nie kontaktowała się z „hejterką z Wrocławia” – panią Blanką Rudy.
Zauważyć należy, że:
Art. 23. 1. Przetwarzanie danych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy:
1) osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę, chyba że chodzi o usunięcie dotyczących jej danych;
2) jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa;
3) jest to konieczne do realizacji umowy, gdy osoba, której dane dotyczą, jest jej stroną lub gdy jest to niezbędne do podjęcia działań przed zawarciem umowy na żądanie osoby, której dane dotyczą;
4) jest niezbędne do wykonania określonych prawem zadań realizowanych dla dobra publicznego;
5) jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych albo odbiorców danych, a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą.
Pani Rudy nie wyraziła takowej zgody, natomiast napisanie artykułu do lokalnej prasy nie wypełnia przesłanek dalszej części art. 23 ust. 1: opublikowanie informacji nie służyło ani interesowi prywatnemu, ani społecznemu, ani realizacji zadań czy usprawiedliwionych celów. Natomiast:
Art. 26. 1. Administrator danych przetwarzający dane powinien dołożyć szczególnej staranności w celu ochrony interesów osób, których dane dotyczą, a w szczególności jest obowiązany zapewnić, aby dane te były:
1) przetwarzane zgodnie z prawem;
2. Przetwarzanie danych w celu innym niż ten, dla którego zostały zebrane, jest dopuszczalne, jeżeli nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą.
Nie ulega wątpliwości, że prawa pani Rudy zostały w ordynarny sposób naruszone, ponieważ artykuł dotyczy jej życia osobistego, wspomina o wadzie słuchu jej córki, przedstawia samą panią Rudy jako czarny charakter, który bez mała zrujnował życie i karierę pani Hartwich oraz osobę infantylną, na przemian bądź to hejtującą byłą działaczkę społeczną, bądź „czującą się dobrze w Średniowieczu”, nie wspomina zaś o realnej działalności pani Rudy, która faktycznie od dekady pomaga indywidualnym osobom w rozwiązaniu indywidualnych problemów administracyjnych.
Dodatkowo należy zwrócić uwagę na sankcje karne, wynikające z powyższej ustawy. Mianowicie:
Art. 27. 1. Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz danych dotyczących skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatów karnych, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym.
W artykule pani Oberlan wyraźnie podkreśla fakt, że toczyło się postępowanie pomiędzy panią Hartwich a panią Rudy. Postępowanie zakończyło się ugodą, czyli umową, z której wynikało, że po spełnieniu przez „hejterkę z Wrocławia” pewnych warunków – sprawa zostaje zamknięta. Kompromis został osiągnięty, warunki spełnione – i czym pisze sama pani Oberlan i temat nie miał prawa ponownie ujrzeć światła dziennego. Szczególnie na łamach prasy. Tymczasem dzięki artykułowi pani Oberlan i informacjom, udzielonym jej świadomie przez panią Hartwich – pani Rudy ma prawo wnieść pozew przeciw obu paniom za naruszenie jej dóbr.
Oczywiście w ustępie 2 powyższego artykułu zaznaczono, że”
2. Przetwarzanie danych, o których mowa w ust. 1, jest jednak dopuszczalne, jeżeli:
1) osoba, której dane dotyczą, wyrazi na to zgodę na piśmie, chyba że chodzi o usunięcie dotyczących jej danych;
Niemniej, jak wiemy, takowej zgody nie było, ponieważ pani Oberlan nie tylko nie kontaktowała się z panią Rudy, ale też całkiem nieprofesjonalnie zablokowała ją i grupę innych osób na portalu Facebook, uniemożliwiając zamieszczenie jakichkolwiek sprostowań. Wszelkie zaś zamieszczone wcześniej – usunęła. Dysponujemy screenami.

Podkreślić też należy, że:
Art. 35. 1. W razie wykazania przez osobę, której dane osobowe dotyczą, że są one niekompletne, nieaktualne, nieprawdziwe lub zostały zebrane z naruszeniem ustawy albo są zbędne do realizacji celu, dla którego zostały zebrane, administrator danych jest obowiązany, bez zbędnej zwłoki, do uzupełnienia, uaktualnienia, sprostowania danych, czasowego lub stałego wstrzymania przetwarzania kwestionowanych danych lub ich usunięcia ze zbioru, chyba że dotyczy to danych osobowych, w odniesieniu do których tryb ich uzupełnienia, uaktualnienia lub sprostowania określają odrębne ustawy.
Jest rzeczą oczywistą, ze w chwili obecnej nie ma możliwości wycofania całego nakładu Dziennika, a którym ukazał się artykuł. Zatem administrator danych, czyli Redakcja, głównie zaś pani Oberlan – stoi przed trudnym zadaniem naprawienia swojego błędu – jeśli tak łagodnie można określić wyrządzoną pani Rudy szkodę.
W innym wypadku pani Oberlan grożą poważne sankcje, powiem wzmiankowana ustawa stanowi wyraźnie:
Art. 49. 1. Kto przetwarza w zbiorze dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
2. Jeżeli czyn określony w ust. 1 dotyczy danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
Pani Oberlan bez zgody pani Rudy opisała w artykule nieobiektywnie jej działalność, ale poruszyła też dokładnie kwestię niedosłuchu jej córki.
Jednocześnie całkowicie błędnie informując o „zdjęciu pewnej aktorki z głową Hartwich” – co jest ewidentnym kłamstwem i zamieszczając kilka innych całkiem nieprawdziwych informacji oraz całkowicie jednostronnie i nieobiektywnie przedstawiając całe tło sprawy związanej z postępowaniem sądowym – naruszyła dobra osobiste pani Rudy.
Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny na temat dóbr osobistych mówi:
Art. 23. Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
„W szczególności”. Przedstawienie pani Rudy jako infantylnej sadystki, nękającej psychicznie panią Hartwich narusza jej dobre imię w sposób oczywisty. W związku z tym:
Art. 24. § 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
Naturalnie w chwili obecnej pani Oberlan nie jest w stanie poniechać czegokolwiek, ponieważ artykuł już się ukazał. Naruszenie zostało dokonane.

Stając w obronie pani Rudy – „hejterki z Wrocławia” – żądamy, żeby pani Oberlan sprostowała nieprawdziwe informacje z artykułu w tym samym miejscu, w którym je zamieściła – na łamach dziennika. Dodatkowo zaś na swojej osi czasu portalu Facebook, na której poinformowała już w dniu 20 kwietnia 2017 r., że artykuł się pojawi, później zaś skasowała posty osób żądających rzetelności dziennikarskiej i obiektywizmu, pozostawiła zaś posty… hejtujące panią Rudy i podkreślające całkiem błędnie, że ugoda to kara sądu.