Stopień generalski dla 101-letniego dowódcy dywizjonu polskich lotników, który walczył w Bitwie o Anglię

Wielce Szanowny Panie Prezydencie!

Gorąco prosimy o awansowanie na stopień generalski pana Franciszka Kornickiego, podpułkownika pilota Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii, a po II wojnie światowej majora Royal Air Force.

Pan Franciszek Kornicki jest ostatnim żyjącym dowódcą polskiego dywizjonu z okresu II wojny światowej.

18 grudnia 2017 r. pan Franciszek Kornicki, swego czasu najmłodszy dowódca polskiego dywizjonu, będzie obchodził 101 urodziny.

Sądzimy, że to doskonały termin dla awansu tego wiekowego weterana. Niechajże Rzeczpospolita wykorzysta szansę i okaże hojność: zadośćuczyni historii.

Naturalnie kwartał to niewiele czasu dla podjęcia tak poważnej decyzji, Panie Prezydencie, ale też z perspektywy pana Franciszka Kornickiego kwartał to pogranicze wieczności. Poza tym On miał w powietrzu ułamki sekund na odpowiednie decyzje – i dał radę.

Chociaż czasy się zmieniły, to nadal liczy się refleks.

 

Panie Prezydencie!

W przyszłym roku Royal Air Force będzie obchodzić stulecie istnienia. Z tej okazji Muzeum RAF otworzy stałą wystawę RAF Centenary Exhibition. W związku z czym Muzeum ogłosiło konkurs na to, który z wielu heroicznych pilotów Spitfire Mk V ma zostać gwiazdorem-wizytówką tejże ekspozycji ("Pilot People Spitfire").

W ramach polityki różnorodności i na podstawie obrazu całego życia kandydata zostało wytypowanych 11 kandydatur. Zatem ocenie poddano nie tylko dokonania z bohaterskiej młodości, ale także dziesięciolecia pracy lub służby po wojnie.

Jednym z wytypowanych kandydatów do tego zaszczytnego i symbolicznego wyróżnienia jest pan Franciszek Kornicki.

 

Panie Prezydencie!

144 polskich lotników, uczestniczących w Bitwie o Anglię, doprowadziło do aż 12% strat Luftwaffe, co stanowi około dwukrotności średniego wyniku innych formacji.

Dzięki temu przed 70 laty Brytyjczycy wiedzieli bez głosowania, którzy piloci RAF są najlepszymi z najlepszych.

Jednak dziś trzeba Bitwę o Anglię wygrać od nowa. Dla nas, dla Polski.

Dlatego, jako społeczeństwo żyjące w diasporze, jako naród ponad granicami, w ramach internetowej akcji „Druga Bitwa o Anglię! – Zagłosuj na Polaka!” błyskawicznie doprowadziliśmy do sytuacji, w której pan Franciszek Kornicki, o ile ustalone zasady konkursu pozostaną niezmienione, właściwie nie ma już kontrkandydatów do tytułu "Pilot People Spitfire".

Zastosowaliśmy tradycyjną technikę polskich myśliwców, Panie Prezydencie. Nasz lotnik z RAF-u ma wszystkich w szachu, ponieważ nasi górą zaatakowali ze słońcem, podeszli na 50 metrów i walą ze wszystkich luf.

Sytuację można ocenić na stronie czasopisma „The Telegraph”, które prowadzi konkurs:

http://www.telegraph.co.uk/men/thinking-man/britons-raf-needs-have-say-vote-forthe-peoples-spitfire-pilot/  

Prosimy, aby korzystając okazji i Pan, Panie Prezydencie, oddał swój głos. To zabiera 10 sekund, a daje zastrzyk patriotycznej adrenaliny – to communio ponad politycznymi podziałami. Z góry dziękujemy!

 

Panie Prezydencie!

Witold Urbanowicz, Zdzisław Krasnodębski, Zdzisław Henneberg, Jan Zumbach, Witold Łokuciewski, Stanisław Skalski i wielu innych nie doczekało tego plebiscytu.

Ale pamiętamy o nich, gdyż te, wydawałoby się, zabawne wybory super-pilota RAF, to nasza walka, Panie Prezydencie. To kontynuacja Ich walki o polski dom.

Jest szansa przypomnienia Brytyjczykom realnego wkładu Polaków w Bitwę o Anglię – faktu, że ich interesy, ich wolność oraz dostatek zostały okupione naszym wysiłkiem i naszą krwią.

Jest okazja, aby opowiedzieć kolejny fragment prawdziwej historii Polaków, którzy w 1939 r. nadaremnie czekali na obiecane wsparcie, a w 1946 nie wzięli udziału w Defiladzie Zwycięstwa w Londynie – bo nie mieli zwycięstwa do świętowania.

W okresie przed ponownym starciem cywilizacji warto zresetować pamięć o rachunku, którzy wystawili nam Brytyjczycy za II wojnę – rachunku, za który sobie zainkasowali w gotowiźnie ze środków jakie u nich zdeponował NBP.

To był rachunek także za te nieudane zrzuty dla Powstania Warszawskiego, które dziwnym trafem zawierały w osobnych pojemnikach broń i amunicję. I to był również rachunek za pogrzeby naszych lotników, poległych w Bitwie o Anglię: zgodnie ze szczytnym hasłem „Za wolność Waszą i naszą”.

Niestety, dla nas tej wolności  zabrakło, choć opłaciliśmy swój udział co do grosza.

 

 Panie Prezydencie!

IPN prowadzi teraz kampanię filmem "Niezwyciężeni": o wojnie, o niewoli, które dla Polaków trwały 70 lat. „Druga Bitwa o Anglię” wpisuje się w tę wielką kampanię.

Przypomina, że nie można liczyć na wieczystą wdzięczność ocalonych. Że historia jest podporządkowana polityce - i okrutna, więc samemu sobie, uczciwą miarą, trzeba odmierzać sprawiedliwość, aby jej się w ogóle doczekać.

Tak więc, osobiście pilnujemy, Panie Prezydencie, aby Europa nie zapomniała o naszych zasługach, aby nie wypaczyły się role, aby nie omijały nas wpłaty zaległych należności i honorowe zaszczyty.

Tym razem to walka bez krwi, Panie Prezydencie. I ta druga bitwa o Anglię nam się opłaci, gdyż to przecież wsparcie dla pozycji naszej emigracji na Wyspach.

 

Panie Prezydencie!

Pan Franciszek Kornicki, dowódca dywizjonu 308 – wciąż żyje i może zobaczyć efekty naszego działania.

Decyzja w sprawie Jego awansu, o której podjęcie do Pana apelujemy, skonsoliduje wysiłek polskiego społeczeństwa w walce o dobre imię przodków, tudzież własne. I dopomoże w upowszechnieniu opinii, że Polacy potrafią pilnować swoich interesów, a solidarność to polska specjalność.

 

Wielce Szanowny Panie Prezydencie!

Awansowanie pana podpułkownika pilota Franciszka Kornickiego ma głębokie znaczenie symboliczne.

Polski los – rozrzucił po świecie, albo zabił, najbardziej wartościowe jednostki. Polski los oddał ich talenty na służbę pod innymi słońcami, złożył ich kości w obcej ziemi, nieraz ziemi wroga.

Zasypał Ich tropy popiołem zapomnienia – a nam nie pozwolił pójść tymi tropami w ślad: pozbawił nas przewodnictwa czcigodnych weteranów, naszą rzeczywistość oraz mentalność okrutnie zubożył.

Gorąco wierzymy, że to zło nie stało się nieodwracalne. Wierzymy, iż wspólne umiłowanie Honoru, Wolności oraz Ojczyzny – i głęboki szacunek nas, wdzięcznych potomnych, dla Nich – nauczycieli, pozwoli Ich zewsząd pozbierać, i krok po kroku, żywych i umarłych, przywrócić do domu.

Trzeba Ich wprowadzić do naszej historii i pamięci – oraz codzienności. Trzeba dać nam Ich wzorce, wlać Ich myśli w nasze głowy, a Ich krew do naszych żył.

Tego pragniemy, Panie Prezydencie.

I dlatego prosimy Pana o generalski awans dla pana podpułkownika pilota Franciszka Kornickiego, gdyż to jedna z tych decyzji, które wydają się drobne, a są fundamentalne dla moralnej odnowy w polskim życiu publicznym.

 

Panie Prezydencie!

Polacy zasługują na bohaterów z prawdziwego zdarzenia.

Domagamy się honorów dla pana podpułkownika pilota Franciszka Kornickiego, ponieważ jest to postać godna cokołów – a wybrana spomiędzy europejskiej elity, według najostrzejszych kryteriów.

Bohaterowie: narodowi, Ich życie powszednie oraz wielkie czyny, kształtują zarówno wyobrażenia Narodu o własnych możliwościach, jak i wizerunek tego Narodu na arenie międzynarodowej.

Ci bohaterowie zbiorowej wyobraźni zapewniają transmisję tradycji, dostarczają wzorców pożądanych strategii życiowych; Ich trudne wybory wyznaczają zaś kierunki polityki historycznej, która jest fundamentem narodowej tożsamości i jedności.

To nie jest obojętne czy opisujemy w podręcznikach dokonania zapijaczonych agentów NKWD, obdarzonych rangą generalską w wojsku nominalnie polskim – takich jak np. pan Karol Świerczewski ps. „Walter” czy też dajemy dzieciom za wzór takiego żołnierza jak pan podpułkownik pilot Franciszek Kornicki: wojennego weterana z RAF, który umiał zostać bohaterem także codzienności.

To nie obojętne z wielu ważkich powodów.

Także z powodów praktycznych. Jak ten fakt, dla przykładu, że należyte uhonorowanie, i w porę, Polaków wsławionych udziałem w Bitwie o Anglię – znacząco ukróciłby absurdalne spekulacje o niedostatecznym wyszkoleniu naszych pilotów, które pojawiły się podczas dyskusji po tragedii smoleńskiej.

Gdybyśmy w 1989 r. zadbali o awans, o dekorację dla pana podpułkownika pilota Franciszka Kornickiego (i Jego kolegów), to w 2010 r. wielu Polaków od razu wychwyciłoby fałszywe tony w ukształtowanej wtedy narracji propagandowej.

Wiedzieliby, że choć można dopuszczać rozmaite podejrzenia, to… akurat nie takie, iż prezydencki samolot pilotował kiepski pilot.

 

Panie Prezydencie!

My Polacy potrafimy pięknie żyć – i dać pięknie pożyć innym, acz pod warunkiem, że szanują nasze świętości. Wcale nie tęsknimy za tym, aby dzielnie walczyć i umierać bez skargi, z okrzykiem „Niech żyje Polska”.

Niestety, taki gorzki ten los polski, że niemal regularnie nadchodzą śmiertelne żniwa na polu chwały. Ale też los ten niemal regularnie zsyłał nam wielkich poetów, dobre Matki i zaszczytne wzory; swoista busola pozwalała bez wstrząsów i zmian kursu cedować Polskę na następne osierocone pokolenia.

W dobie komunizmu pochowaliśmy resztki elit, a wtedy zaciął się ten subtelny mechanizm kulturowy. Zaczął wymierać etos polski, zaczęła nas zalewać i kształtować szarość, nijakość i podła marność, selekcja negatywna.

W efekcie rzadko było nam dane mieć za przykład człowieka bezdyskusyjnie porządnego. Kogoś, kto sprawdził się podczas wojny, a potem poszedł do uczciwej pracy, umiłowanej i zgodnej z kwalifikacjami. I nie splamił się agenturą lub kolaboracją.

A nam jest potrzebna taka ostoja, taki filar.

W demokratycznym społeczeństwie weterani pełnią ważne funkcje. To wspólni dziadkowie, wspólne babki – to klej, który spaja młodzież w Naród.

Niewielu już nam weteranów zostało i niewiele czasu, aby się cieszyć ich nauką i błogosławieństwem: to ostatnie okruszki z uczty bogów.

 

On kiedyś dla nas. My dziś dla Niego, Panie Prezydencie. On na to zasłużył. Dlatego wierzymy, że wysłucha Pan naszej prośby o awans dla pana podpułkownika pilota Franciszka Kornickiego.

 

Cześć i chwała Bohaterom!

Glory to the Heroes!  

.


Iwona L. Konieczna    Skontaktuj się z autorem petycji


LUB

Twój adres e-mail nie będzie widoczny na naszej stronie. Jednak należy zaznaczyć, że autor petycji zobaczy wszystkie informacje, które udostępnisz w tym formularzu.

Otrzymasz e-mail z linkiem potwierdzającym Twój podpis. Sprawdź wiadomości przychodzące (oraz folder ze spamem).
Facebook