Nie wyobrażam sobie, że mogłabym odejść z tego świata, nie pożegnawszy się z moimi pieskami. Mało kto wie, że pies powinien powąchać nasze ciało po odejściu, żeby nie czekał i nie szukał nas dalej. Moje dwa pozostałe pieski uratowały mi życie po tym, jak sąsiedzi otruli mojego Bono. Gdyby nie one, a także to, że są dla mnie całym światem, nawet przez chwilę nie wahałabym się odebrać sobie życia. Teraz, po 268 dniach, korzystam ze wsparcia behawiorystki, która pomaga mi wyjść z depresji, traumy i lęków.
Większość ludzi mówi: „to tylko pies”. Ja mówię: to nie „tylko” pies, ale całe moje życie i mój świat. Dziękuję im za każdą chwilę spędzoną ze mną na tym świecie. Uwielbiam poświęcać im czas, odizolowałam się od ludzi na rzecz piesków i była to najlepsza decyzja w moim życiu.
Nic nie jest dla mnie cenniejsze niż to, że mamy siebie we trójkę — ja i dwa moje Berneńczyki tworzymy prawdziwą rodzinę. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym odejść bez pożegnania z nimi. Prędzej wypisałabym się na własne życzenie ze szpitala i wolałabym umrzeć w potwornych mękach w domu przy nich, bo większy ból przyniósłby mi brak ich obecności.
Proszę o przyjęcie petycji, która ratuje ludzkie życie i pozwala odejść w spokoju.