TAK DLA GIMNAZJUM


Gość

/ #155

2015-12-11 11:34

Ja mogę się wypowiedzieć jako matka, której trójka synów kształcenie gimnazjalne ma za sobą (najstarszy, był jednym z pierwszych roczników objętych tamtą reformą) a czwarty jest w pierwszej klasie gimnazjum. Dwóch najstarszych po zakończeniu nauki w gimnazjum z powodzeniem dostało się do liceum i na wybrane kierunki studiów. Trzeci jest w klasie maturalnej, także w szkole, którą po gimnazjum, postawił na pierwszym miejscu wśród wybieranych liceów. Dla każdego z nich nauka w gimnazjum, to był czas,w którym ,,rozwijali skrzydła'' zarówno pod względem edukacyjnym jak i emocjonalnym. Zaznaczam, że było to w przypadku wszystkich synów, to samo gimnazjum rejonowe (które musi umieć pracować zarówno z uczniami wybitnie zdolnymi jak i tymi, którym nauka przychodzi z trudem), nie żadne elitarne, bo wychodziłam z założenia, ze w życiu przyjdzie im odnajdywać się w różnorodnym środowisku i nie potrzebne jest na etapie kształcenia obowiązkowego dla całej młodzieży, dzielenie jej na elitę, lub nie. Gdy wchodzili w świat dorosłych i na rynek pracy to bardzo pomogło, gdyż umieją współpracować w grupie i nie dzielą z góry ludzi na gorszych i lepszych.Z żadnym z synów nie miałam problemów, których przyczynę wielu upatruje w gimnazjach. Ale też żaden nie pozostawał w tych trudnym dla każdego młodego człowieka wieku, sam. Zawsze mieli wsparcie w rodzicach. I tutaj jest sedno problemu. Nie liczmy na to, że szkoła (niezależnie czy to będzie podstawówka, gimnazjum, czy liceum) wychowa za nas nasze dzieci. Szkoła ma nas wspierać nie wyręczać. A w ostatnim czasie (głównie podstawówki) stały się przechowalniami dzieci (najlepiej jakby świetlice działały do 18tej bo wcześniej rodzice dziecka odebrać nie mogą) Dobrze byłoby, aby rodzice nie obciążali swoich dzieci własnymi obawami, frustracjami czy lękami. Pozwólmy im rozwijać skrzydła, będąc zawsze z boku gotowi do wsparcia i pomocy. Już współczuję swoim najmłodszym dzieciom, bo będą ostatnimi rocznikami, w tych ,,wygaszanych " gimnazjach ... jaki poziom nauczania będzie w tych szkołach, kiedy nauczyciele po ostatecznym ,,klepnięciu" tego świetnego pomysłu przez p.Zalewską, zaczną z gimnazjów odchodzić w poszukiwaniu innych miejsc pracy nie czekając do końca na ich zamknięcie. Psucie polskiej oświaty i tyle