Petycja w obronie polskiej szkoły
Skontaktuj się z autorem petycji
Re:
Nie chodzi o to, żeby być w podstawówce i przeżyć, chodzi o to, żeby system kształcenia funkcjonował możliwie jak najlepiej, aby dzieci uzyskały jak najlepsze wykształcenie i mogły konkurować ze swoimi rówieśnikami z Europy i świata. Nie da się tego osiągnąć poprzez kolejną improwizowaną rewolucję, zamiast wszystko wywalać należałoby raczej poprawić to, co jest. Uważam też, że wbrew nauczycielom, a także wbrew rodzicom w szkole nie da się przeprowadzić żadnej sensownej zmiany. A to, że podstawówka powinna być dłuższa bo dzieciaki chcą być dłużej ze swoimi kolegami... no coż, jeśli to ma być argument za likwidacją gimnazjów i powrotem do przeszłości to gratuluję...
To propagandowa, fasadowa zmiana partii rzadzacej, ktora nie wniesie niczego pozytywnegoo do funkcjonowania szkolnictwa. Bedzie za to tylko duzo kosztow, zamieszania i kolejne obsadzanie kolesiami partyjnymi nowych stanowisk jakie sie z pewnoscia pojawia przy tej okazji.
Re:
Mój syn będzie ofiarą eksperymentu. Po szóstej klasie będzie miał tylko dwa lata na realizację "starej podstawy" w dodatku na niejasnych zasadach. Jakim cudem ma to go dobrze przygotować do liceum? Jest zdolny i ambitny - trafi do liceum jako zdublowany rocznik i ciekawe jak to się przełoży na możliwości dostania sie na wymarzone studia. I niech nikt nie mówi, że w tym wieku to on nie może wiedzieć czego chce! Między innymi tym różnią się od wspomnianych przez poprzedniczkę mamutów dzisiejsi nastolatkowie. My bylismy w tym wieku dziećmi, oni są młodzieżą. Kształcenie to proces, nie suma przypadków. Nie myślałm, że to powiem, ale dziś żałuję, że nie wysłałm go do szkoły jako sześciolatka. Teraz poszedł by do całkiem przyzwoitego gimnazjum w naszej miejscowości i bez żalu opuściłby tę infantylną podstawówkę.
Ja też kończyłam ośmioletnią podstawówkę, ale dostrzegam ogrom przemian społecznych i cywilizacyjnych, które dokonały sie od tamtych czasów. I sorki - ale my jako dzieci to przy dzisiejszych trzynastolatkach to faktycznie prawie jak mamuty.
Obniżenie cyklu edukacyjnego, późniejsza szkoła, to wszystko uderzy w uboższe środowiska, wsie i małe miasta.
Kolosalny chaos bez wizji do czego my dążymy. Najpierw min. powinna powiedzieć jak ma wyglądać efekt końcowy proponowanych zmian a dopiero później jak do tego dojść. Min. nie wie co się zdarzyło w Jedwabnym, w Kielcach, nie widzi różnicy w poległ czy zginął, jest polonistką z wykształcenia i pokazuje totalną niewiedzę, pogardę, lekceważenie dla wszystkich - prezes wie a Ona wykona. Nie wyliczono żadnych kosztów tak potężnej zmiany, jest to ogromna lekkomyślność, nie przedstawiono żadnych projektów i nie było żadnych konsultacji proponowanych zmian. To jest arogancja kosmiczna.
Nie chcę, aby moje dziecko, które idzie teraz do VI klasy było królikiem doświadczalnym tej reformy, która zresztą zabrała Jej marzenie dalszej edukacji w dobrym gimnazjum...
| This discussion has been closed. |