Petycja ws. świeckości Rzeczypospolitej Polskiej

Quoted post


Gość

#15

2014-08-01 19:28

No to lecimy z tematem
1. Władza jest bezstronna - jesteś katolikiem, Żydem, prawosławnym - załatwisz sprawę tak samo. Istnieją też umowy między PL a innymi związkami wyznaniowymi - np. prawosławnymi. Artykuł 25 mówi także o swobodzie ich wyrażania - zatem Pan Prezydent, Pan Poseł i Pan Nauczyciel mogą sobie wyznawać wiarę bez przeszkód
2. Rozdzielenie państwa i Kościoła oznacza, że KK ma się zamknąć za murem i nie reprezentować interesu wiernych, bo to ludzie gorszej kategorii?
3. już pisałem o innych umowach
4. Według konkordatu duchowieństwo polskie ma obowiązek przestrzegać polskiego prawa w takim samym stopniu jak inni obywatele
5. Dla mnie Krzyż jest także symbolem kultury na której wyrosła nasza Ojczyzna, systemu wartości, który akceptujemy. Podziwiamy inne kultury, pozwolilibyśmy się okadzać kadzidełkami na zagranicznych wycieczkach ale mały Krzyż pali w oczy
6. Lekcje religii nie są obowiązkowe. Wystarczy tylko dbać o przestrzeganie tego, jeśli komuś ona nie pasuje.
7. Można znosić - komunistyczny relikt.Sprawdzić czy odszkodowania za mienie zostały wypłacone i git. Jedna uwaga - obiekty zabytkowe mają być pod opieką państwa
8. http://www.arslege.pl/opodatkowanie-majatku-i-przychodow-kosciolow-i-zwiazkow-wyznaniowych/k483/a40872/ - ach ten pazerny KK
9. bez komentarza. Chyba ok.

Odpowiedzi

isis

#22 Re:

2014-08-01 20:07:56

#15: -

BRAWO .. nareszcie głos rozsądku

Legar

#34 Re:

2014-08-01 21:20:28

#15: -

Jedyny normalny i logiczny głos tutaj - szkoda że tak nie liczny...

MJ_Lublin

#37 Re:

2014-08-01 21:48:24

#15: -

"5. Dla mnie Krzyż jest także symbolem kultury na której wyrosła nasza Ojczyzna, systemu wartości, który akceptujemy. Podziwiamy inne kultury, pozwolilibyśmy się okadzać kadzidełkami na zagranicznych wycieczkach ale mały Krzyż pali w oczy"

Krzyż to przede wszystkim symbol chrześcijaństwa. Nie jest symbolem polskiej kultury, Polska mi się bardziej kojarzy z pogańskimi wierzeniami z dawnych czasów. Zanim przyjęliśmy chrzest, mieliśmy swoich słowiańskich bogów i święta z tym związane. Jeśli wieszamy krzyż jako symbol polskiej kultury, to powieśmy też wódkę z pierogami. Tylko godło ma uzasadnione miejsce w urzędach i szkołach.

A

#63 Re:

2014-08-02 08:46:19

#15: -

Lekcje religii opłaca państwo, czyli wszyscy z podatków.

 

Krzyż nigdy nie był symbolem kultury polskiej. W średniowieczu i później Polska jako jedyny kraj w Europie była państwem WIELOWYZNANIOWYM i dawała schronienie innowiercom.

_leszek

#67 Re:

2014-08-02 09:24:03

#15: -

Ad. 6

A państwie neutralnym światopogladowo, rodzice mogą wyrazić chęć, by ich dziecko miało lekcje religii w szkole.

W Polsce - jeżeli nie chcesz by twoje dzieco miało obowiązkową religię - musisz złożyć stosowne oświadczenie.

WNIOSEK - z założenia religia katolicka jest obowiązkowa dla wszystkich obywateli Polski. Konstytucja najwyżej daje im mozliwość nie uczestniczenia w lekcjach religii.

Czy to jest państwo neutralne światopoglądowo, czy państwo wyznaniowe, które respektuje (na razie) inne poglądy?

Ja takiego państwa nie chcę. Chcę państwa w którym, jeżeli rodzice zechcą by ich dzieci nauczano np. hinduizmu - to powinnością opaństwa jest im POMÓC. Natomiast z założenia szkoła powinna być neutralna - to znaczy by nie preferowała żadnego światopoglądu.

Jednocześnie powinno być wyraźne oddzielenie "prawd" nauki od "prawd" wiary. Póki co to np. ewolucjonizm, jest dyscypliną naukową - a kreacjonizm jest podstawą wiary. I nie wolno mieszać ze sobą, ani przeciwstawiać sobie tych dwóch spraw. Ewolucjonizm powinien być wykładany w szkole - kreacjonizm na lekcjach religii.

ToK

#93 Re:

2014-08-02 17:36:36

#15: -

Fajnie by było, gdybyś miał rację. Niestety KK Konkordat traktuje jako carte blanche i wkracza coraz bezwzględniej i coraz bezprawniej w obszar publiczny niebędący domeną wiary czy religii, usiłuje stanowić prawa bazujące na wymogach wewnątrzreligijnych tak, by wewnętrzne normy jednej grupy decydowały co jest i co nie jest dozwolone dla wszystkich, także spoza tej grupy. Gduy to się nie udaje, używa bezprawnych sposobów, wymuszeń, oszustw. Judzi do dyskryminacji ze względu na wyzananie, Szerzy nienawiść, blokuje prawo do wypowiedzi zagwarantowane przez Konstytucję... Wymieniać dalej? Chyba nie potrzeba. Kostytucja RP daje wyznawcom każdej religii takie same prawa jak niewierzącym i agnostykom, niech z tych praw KK także korzysta, ale niech nie przekracza tych bardzo szerokich granic, zwłaszcza w sposób przestępczy!

Przepraszam, mocne słowa, ale i sprawa bardzo ważna.

ja

#136 Re:

2014-08-04 10:29:07

#15: -  

 > 6. Lekcje religii nie są obowiązkowe. Wystarczy tylko dbać o przestrzeganie tego, jeśli komuś ona nie pasuje.

nie są obowiązkowe, ale placimy za nie z naszych podatków.
Miały być dodatkiem, a stały się zwykłym przedmiotem wliczanym do średniej.
Miały być nauczanie niedpłatnie przez księży, a są nauczane na płatnych etatach.

pytam więc, co to znaczy "nie są obowiązkowe"? to niech ich nie będzie, a ten kto będzie chciał niech pójdzie na katechezę do kościoła.

Anna

#145 Re:

2014-08-04 14:03:49

#15: -  

 owszem, niech się kościół oddzieli murem, za którym będzie leczył upuszczaniem krwi i dalej nauczał, że Ziemia jest płaska. Konkordat kosztuje polskie państwo ogromne kwoty na jakie ja, jako antyklerykał nie godzę się. Ingeruje się w moją godność odmawiając mi prawa wystąpienia z katolickiej sekty na zasadach świeckich, w czym państwo (tu: GIODO) mi nie pomaga. Rząd konsultuje ustawy okołozdrowotne z kościołem ingerując w moje życie i zdrowie. Księża są ubezpieczeni z mojej pensji, więc pasożytują na mnie. DOŚĆ!


Gość

#178 Re:

2014-08-05 09:15:16

#15: -  

 Dlaczego lekcje religii są prowadzone z wykorzystaniem podreczników zatwierdzonych przez jeden z kosciołow a nie przez panstwową instytucje? To jest bład i tylko katolicy będą uważali, że jest to odpowiednie, ponieważ to respektuje ich interesy. 

Po za tym ja jestem zdania, że nie ma potrzeby edukować dzieci religii. W mojej ocenie religie mogą ksztalcić takie osrodki jak kosciół, a nie szkoły. 

1.150 mln zł jakie jest przeznaczane przez panstwo na edukacje religii powinno być przekazane na edukacje etyki badz tez logiki.

 


Gość

#222 Re: Albo jesteś zaślepionym mocherem albo mieszkasz w ...Pakistanie...

2014-08-06 21:52:01

#15: -  

 

belfer

#304 Re: postuluje troche wiecej logiki rozumowania

2014-08-10 00:20:38

#15: -  Szanowny adwersarzu, mieszasz g...o z majonezem.Nikt nikomu nie zabrania odbywac modlow, pielgrzymek i innych praktyk religijnych. Ale niech to robi PRYWATNIE! I niech wlodarze tych religijnych zabobonow utrzymuja sie TYLKO Z DATKOW WIERNYCH i niech NIE WTRACAJA SIE DO RZADZENIA!


Gość

#306 Re:

2014-08-10 08:22:18

#15: -  

 Swarożyc również jest częścią naszej kultury, na której wyrosła nasza Ojczyzna, a mimo to nigdzie go nie widać.

Na zagranicznych wyciczkach nikt nie jest okadzany kadzidełkami jeśli nie wyrazi na to zgody. Inne kultury szanują inne przekonania. U nas głównie się o szacunku mówi. To nie jest to samo.

Nie można dbać o przestrzeganie odbywania innych zajęć w miejsce religii, jeśli szkoła akurat "przypadkiem", "z braku zainteresowania rodziców" itp. nie ma pedagogów mogących takie zajęcia prowadzić. W praktyce niewiele szkół jest przygotowana na zajęcia z etyki zamiast religii. Kompletnie "niechcący".

Nitsche

#319 Re: Nie jest OK. W p.2 zawarłeś błąd myślowy.

2014-08-10 18:55:41

#15: -  

Zadaniem Kościoła nie jest dbanie o interesy jego członków. Wierni będąc członkami Kościoła są nadal obywatelami państwa i mają swoją reprezentację pozakościelną. Zadaniem Kościoła jest pomoc wszystkim ubiegającym się o wstęp do nieba w osiągnięciu celu. Do wypełnienia tego zadania Kościół nie potrzebuje latyfundiów, nieruchomości, dotacji na utrzymanie rozleniwionego kleru. 

kropka

#329 Re:

2014-08-11 10:06:18

#15: -  

 Religia nie jest obowiązkowa, ale liczy się do średniej. I ja pytam po co?!

juna8001

#378 Re:

2014-08-12 21:54:50

#15: -  

Piszesz rozsądnie, ale prawo nie powinno być kompromisem między kościołem katolickim a państwem, a powinno być uczciwe wobec wszystkich. Lekcje religii nie są obowiązkowe, ale często z góry wszyscy są na nie zapisywani i można się ewentualnie wypisać, a lekcji etyki czasami nie ma. Jeśli chodzi o krzyż, niech wisi jako symbol tradycji w miejscach poświęconych tradycji, a nie w budynkach państwowych. Tam wystarczy godło.  Pytasz, czy mały krzyż mnie pali w oczy, więc ja zapytam czy kogoś bedzie palił jego brak? A jak piszesz "można znosić", to samprzyznajesz, że z tą sprawą nie jest najlepiej.

W kilku punktach się z tobą zgadzam. Wogóle mam wrażenie, że większość postaw antyklerykalnych jest mocno przesadzona. To nie jest walka z czarną mafią. Myślę, że ta petycja Polski nie zbawi, ale jej postulaty niosą ze sobą jakieś korzyści dla kraju. 

Miłego dnia wszystkim!

Przemek_K

#415 Re:

2014-08-15 13:02:21

#15: -  

 zgadzam się, lewactwo wynocha z Polski!!!!! Polska krajem katolickim!!!! Ateiści i inne protestanckie sekciarstwo won!!!!

mark

#497 Re: deklaracja do poprawy

2014-08-27 07:17:11

#15: -  

 Słuszne uwagi. Ciągnąc myśl wypowiedziałbym wszystkie umowy ze związkami religijnymi. Należy traktować je jak stowarzyszenia. Nie byloby problemów jak przy rejestracji wielbicieli pizzy (co jest a co nie jest religią). Dotyczy to też spraw podatkowych.

Krzyż jako symbol kultury niech będzie w miejscu kulturalnym. Urząd takim miejscem nie jest. Nie galopowałbym też tak z tezą o ojczyźnie, krzyżu i historii. Matematycznie do sprawy podchodząc K.K. więcej Polsce na przestrzeni dziejów zaszkodził niż pomógł.

Niemniej z powyższych powodów deklaracji nie podpiszę. Za bardzo z niej antyklerykalnym krzykactwem jedzie.

Lucjan

#499 Re:

2014-08-27 20:56:25

#15: -  

 Dokładnie, nie trzeba wielkich cudowań, petycji, wystarczy poprawić to co jest... 

Jak się szanownym ateistom nie podoba, mogą opuścić granice Polski. 

Jest wielu wspaniałych księży, a Kościół na szczeblu lokalnym to nie to samo co Ci na górze, którzy od życia są odrealnieni. Co prawda religia jest prowadzona na niskim poziomie, wiele osób jest do zajęć nieprzygotowanych. To powoduje, że zamiast wiary rośnie źle pojęta religijność albo ludzie odchodzą od Kościoła. 

Trzeba pamiętać, że wiara i nauka Biblii to najlepszy choć niełatwy jak by ludzie chcieli środek na to by świat stał się lepszy. Społeczna nauka KK jest ludzka, ukierunkowana na człowieka a nie przyjemność, czy posiadanie. Ważna jest osoba nie używanie. 

Chrześcijanie razem.

Łukasz Pancerz

#519 Re:

2014-09-03 15:29:55

#15: -  

 W końcu jakiś sensowny głos w tej grupie nadwrażliwców a la Palikot & Co.

JJ

#523 Re:

2014-09-04 19:10:25

#15: -  

 Podpisuję się pod Twoim komentarzem obiema rękami! 

frickle

#533 Re:

2014-09-10 12:25:17

#15: -  

 1. Bzdura, 2. Piramidalna bzdura, 3. W zasadzie wszystkie powinny być rozwiązane, 4. Jaja sobie robisz?, 5. Bzdura na maksa, 6. Znowu jajcarz z ciebie wychodzi. A nawet gdyby nie były obowiązkowe, to katabasom i tak trzeba pensję płacić, 7. Jakie kurwa odszkodowania. Nic się im nie należy. 8. "Osoby prawne kościołów i innych związków wyznaniowych są zwolnione od opodatkowania z tytułu przychodów ze swojej działalności niegospodarczej. W tym zakresie osoby te nie mają obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy podatkowe" czyli cała taca bez podatku... zajebiście - a ja muszę płacić nawet jeśli ktoś mi coś podaruje....

Paweł

#539 Re:

2014-09-10 23:36:51

#15: -  

 1. Jest spora różnica pomiędzy wyznawaniem wiary, a zmuszaniem osób trzecich do jej celebrowania. Przypomnę Hitlera, on tez był Katolikiem, on tez działał ścisle z episkopatem, jaki był tego efekt ? ... wszyscy wiemy.
2.Rozdzielenie państwa od kościoła ma oznaczać, że wyznajesz sobie co tylko chcesz w swojej przestrzeni i przestrzeni swojego kultu, ale nie duminujesz przestrzeni publicznej swoimi chorymi wierzeniami.
3. Nie wiem co pisałeś, ale pewno same bzdury.
4.Konkordat jest stabilną międzynarodową umową, ale konstrukcja jego jest niejasna i nieścisła, dlatego KK czesto ja nagina i wykorzystuje do prześladowań.
5. Nasz kultura nie wyrosła na krzyżu.
Krzyż jest symbolem zabobonów i średniowiecza. Symbolem tysiąca lat mordów i przesladowań, inkwizycji, gwałtów, kazirodztwa, przestępstw oraz wszelkiej maści wynaturzeń.
Polecam historię poszczególnych papieży.

6.Lekcje Religii nie są obowiązkowe, ale ocena z uczęszczania/nie uczęszczania na świadectwie jest. Uczeń inny niz Katolik, będzie miał niższą średnią.
7.Zabytki, jeśli mają słuzyc obywatelom, to wszystkim obywatelom, nie tylko katolikom i ich pochodnym sektom.
8. Tak kościół jest pazerny i obłudny.
9. 

Maciek

#557 Re:

2014-09-18 01:20:11

#15: -  

 Ad.5. Jak sam napisałeś(aś) oto czym krzyż jest dla ciebie. Natomiast nie skłoniło cię to refleksji czym jest dla innych i dlaczego. Pięknie wyłuszczyłeś jaka panuje w Polsce równość, niestety twoje argumenty pozostają tylko na papierze. Więc może zamiast tego rozejrzysz się wokół, zastanowisz się czy faktycznie duchowni wszystkich religii pojawiąją się tyle samo w mediach, mieszają się do władzy, oraz efektywnie jej nadużywają, korzystają z przywilejów, cieszą się bezkarnością,  hamują działanie służby zdrowia, jak w praktyce wygląda nieobowiązkowość lekcji religii i kto za nie płaci, etc. etc. etc. 

Może po chwili takiej zadumy zrozumiałbyś czemu krzyż dla nas jest tym, czym jest. 


Gość

#650 Re:

2014-11-01 13:44:19

tolfryk

#651 Re:

2014-11-01 13:48:26

#15: -  

 No to lecimy z prawdą o kościele i ich pastuchami....

Kościół katolicki a rozbiory Polski

Cyt. „Nie mam za bardzo czasu na pisanie, ale nie mogę już dłużej słuchać Kurskich, Jurków, Terlikowskich, Romaszewskich i im podobnych. Żałuję, że adwersarze tych panów nie posiadają odpowiedniej wiedzy historycznej ażeby móc odpierać ich „bezsporne i niezaprzeczalne fakty” odnośnie zasług Kościoła rzymskokatolickiego dla naszego bytu państwowego i niepodległości. Oni tego nie przeczytają, ale internet ma to do siebie, że wiadomość puszczona w sieć przetacza się przez wiele, wiele PCetów, laptopów… i może jakiś młody miłośnik historii czytający poniższy tekst zostanie kiedyś politykiem lokalnym, krajowym, czy może dziennikarzem i podobne bzdety o „zasługach” Kościoła będzie mógł gładko zripostować.

KOŚCIELNE „ZASŁUGI” DLA POLSKI

Od zarania dziejów Kościół dążył do supremacji władzy religijnej nad świecką. Cel był prosty: podporządkować władzę świecką Kościołowi by objąć niepodzielnie rządy dusz i wyłudzać kasę. Kościół zawsze będzie zwalczał silną władzę, bo od słabych, zmuszonych do szukania poparcia z ambony da się wyłudzić więcej. Polska była areną, poligonem tej walki. Niestety, w naszym przypadku wygrał ten Kościół. Za osłabienie państwa i podporządkowanie go temu Kościołowi zapłaciliśmy cenę straszliwą, najwyższą w Europie.

W roku 1079 Bolesław Śmiały odbudował potęgę Chrobrego. Z powodzeniem interweniował na Węgrzech i na Rusi, zdobył Kijów, koronował się na króla. Był sojusznikiem papieża, skutecznie bił Niemca. Ale duchowieństwo było wtedy w 80% niemieckie. Śmiały nie walczył z Kościołem, wręcz przeciwnie – umacniał go. Jego władza była jednak dla Kościoła zbyt silna. Gal Anonim, przecież zakonnik, w swojej kronice nazywa biskupa traditor – zdrajca. Oto fragment:

„Jako król Bolesław był z Polski wyrzucony długo byłoby o tym mówić tyle jednak ujdzie powiedzieć, że nie godziło się pomazańcowi karać pomazańca cieleśnie, za jaki bądź grzech. To, bowiem zaszkodziło mu wielce, że gdy biskupa za zdradę skazał na obcięcie członków, więc do grzechu dodał grzech My jednak ani biskupa zdrajcę uniewinniamy,ani brzydką zemstę królewską pochwalajmy, lecz ostawmy te sprawę i opowiedzmy, jak przyjęto króla Bolesława na Węgrach.”

Tak, więc krótko mówiąc przywrócenie tytułu królewskiego i wzmocnienie władzy Bolesława musiało budzić niezadowolenie u przywódców państw ościennych, przede wszystkim Niemiec i Czech, oni to za pomocą niektórych polskich rodów możnowładczych starali się zbudować opozycję przeciwko Królowi. Uczestniczył w tym Biskup Krakowski Stanisław, Gall uczynek Stanisława nazywa grzechem i zdradą, albowiem biskup złamał przysięgę wierności, którą ślubował Bolesławowi, kiedy brał od niego inwestyturę.

Wbrew kłamstwom Kościoła – zdrajca w sutannie nie został zamordowany, tylko zgodnie z prawem skazany przez sąd za zdradę i stracony. Gdyby było inaczej, to natychmiast w glorii męczennika zostałby świętym – wszak każdy kult jest złotodajny dla kleru. Taki św. Wojciech został kanonizowany zaledwie dwa lata po śmierci! W przypadku Stanisława okazji zwyczajnie nie było, bo ludzie zdrajcę pamiętali. Wymazywanie zdrady z pamięci narodu zajęło oszustom w sutannach aż 174 lata. Wydatnie pomógł najazd tatarski w 1241 r., który spustoszył Polskę.

Podczas rozbicia dzielnicowego. Kościół wszelkimi sposobami osłabiał państwo, szczuł na siebie książąt dzielnicowych. Za poparcie jednych przeciw drugim wyłudzał kolejne nadania i przywileje. W ten sposób zupełnie zanarchizował Polskę i stała się ona areną nieustannej wojny domowej. Osłabiona, straciła Śląsk, Pomorze, Ziemię Lubuską, płaciła Niemcom daninę lenną. Nie była w stanie uporać się z najazdami Prusów i ściągnęła sobie na kark zakon krzyżacki.

Spośród plejady zdrajców w sutannach, wymienić trzeba takich jak arcybiskupi gnieźnieńscy: Jakub ze Żnina, Janik, Henryk Kietlicz; biskupi krakowscy: Gedko, Paweł z Przemankowa i Muskata; wrocławscy: Wawrzyniec, Tomasz I i Tomasz II oraz biskup poznański Andrzej. Posługiwali się zdradą, fałszerstwem i klątwą. Wyklęli m.in. Władysława Wygnańca, Mieszka Starego, Henryka Brodatego, Konrada Mazowieckiego, Leszka Czarnego, Henryka Probusa, Władysława Łokietka, potem Kazimierza Wielkiego, pomijając pomniejszych książąt. Klątwa oznaczała faktyczną utratę władzy, gdyż poddanych władcy zwalniano z posłuszeństwa wobec niego. O zdjęcie klątwy trzeba było zabiegać w Rzymie, a trwało to długo i kosztowało słono. Jak w tych warunkach Polska mogła normalnie funkcjonować?

Na zjazdach w Łęczycy (1180 r.) w Borzykowej (1210 r.) i w Wolborzu (1215 r.) Kościół, wygrywając książąt przeciw sobie, wyłudził przywileje osłabiające cały kraj i całkowicie uniezależniając się od polskiego państwa. Kiedy Łokietek jednoczył Polskę i potrzebował złota na wojsko i zabiegi dyplomatyczne, papież zmusił go do… zwiększenia „świętopietrza”.

W r. 1515 w czasie zjazdu wiedeńskiego. Zawarto wtedy układ, na mocy którego Zygmunt Stary i Kazimierz Jagiellończyk, król Czech i Węgier, oddali Habsburgom Czechy i Węgry. Za darmo! Tylko za zerwanie przez Habsburgów sojuszu z Moskwą.
W polskiej dyplomacji rej wówczas wodzili biskupi Drzewiecki i Tomicki, papiescy niemieccy agenci. Kościół popierał wtedy Niemców, bo Polska słusznie nie kwapiła się do planowanej przez papieża wojny z Turcją. Dwa lata później Marcin Luter ogłosił swoje tezy. Niemców czekał wstrząs reformacyjny i wojny domowe…

W 1582 roku, kiedy pobita przez Batorego Moskwa prosiła o pokój. Car Iwan Groźny w obliczu całkowitej klęski w toczonej od czterech lat wojnie zaczął mamić papieża obietnicami zawarcia unii prawosławia z Rzymem i swego udziału w wojnie z Turcją. Papież wysłał do Moskwy swego legata, jezuitę Possevina, który pośredniczył w rokowaniach pokojowych. Ten działał ze szkodą dla Polski i zmarnował Batoremu owoce wielkiego zwycięstwa. Można było uzyskać znaczne lepsze warunki pokoju.
Po zawarciu rozejmu w Jamie Zapolskim car zaczął grać na zwłokę. Gdy Kościół zrozumiał że został wystawiony do wiatru, zaczął namawiać Batorego do kolejnej wojny obiecując 25 tys. dukatów subsydiów miesięcznie. Jednak plany wojenne pokrzyżowała śmierć króla Stefana.

Kolejny raz Kościół katolicki „zasłużył” się dla Polski w 1596 r., zawiązując unię brzeską. Unia ostatecznie zburzyła w Rzeczypospolitej pokój religijny, który był podstawą jej potęgi. Gwarantowała go konfederacja warszawska, uchwalona przez sejm w 1573 r. Ten pokój religijny był solą w oku Kościoła katolickiego, gdyż zbory protestanckie rozwijały się o wiele prężniej niż katolickie parafie. Toteż biskupi na synodzie w Piotrkowie w 1577 r. rzucili na akt konfederacji klątwę. Papież potwierdził tę klątwę bullą z 1578 r.

Konfederacja warszawska, akt bezprzykładnej tolerancji religijnej w ówczesnej Europie, został przez UNESCO wciągnięty na listę Pamięć Świata. Tomasz Jefferson przyznawał, że pisząc konstytucję amerykańską, wzorował się na konfederacji warszawskiej. Smaczku temu dodaje, że jest to akt przez Kościół nadal wyklęty, co daje obraz „tolerancyjnego i miłosiernego” Kościoła.

Kościół dążył do podporządkowania prawosławia. W 1589 r., wykorzystując utworzenie patriarchatu moskiewskiego, Kościół przy pomocy jezuitów przekonał Zygmunta III do zawiązania unii i uznania jej za jedyną reprezentację „religii greckiej” w Rzeczypospolitej. Skutki, dokładając do tego wyjątkowo partackie wykonanie, były dla Polski straszliwe.

W czasie synodu w Brześciu, w którym brało udział aż 44 jezuitów, hierarchowie uniccy i prawosławni obrzucili się nawzajem klątwami. Dzięki uznaniu unii przez Wazę – „króla jezuitów” – i faktycznej delegalizacji prawosławia, unici, korzystając ze wsparcia władzy państwowej, siłą odbierali prawosławnym cerkwie, klasztory i majątki. Dochodziło do najazdów, morderstw, regularnych bitew. Nienawiść ludu ruskiego do Polski i Kościoła rosła, aż wybuchła w okrucieństwie słynnych rzezi w czasie powstań kozackich. Kozacy ogłosili się obrońcami prawosławia, a stałym punktem ich żądań była likwidacja unii. Ich powstania z czasem przekształciły się w wojny religijne. Zaczęli przy tym szukać poparcia w Moskwie.

Unia brzeska dała Moskwie pretekst do ingerencji w sprawy polskie. Powstanie Chmielnickiego wykrwawiło Polskę i złamało jej potęgę, a wykorzystały to Rosja i Szwecja. To Kościołowi Polska zawdzięcza wszystkie swoje klęski w XVII wieku, które były przyczyną późniejszej utraty niepodległości. Wszystkie wojny w XVII wieku Polska toczyła z państwami innych wyznań. Kolejną okazję podporządkowania prawosławia Kościół dostrzegł po pojawieniu się Dymitra Samozwańca.

To nuncjusz papieski Rangoni w 1604 r. osobiście wprowadził Samozwańca do „króla jezuitów” i zapewnił jego poparcie dla moskiewskiej awantury. Włączyli się biskupi i jezuici, tym bardziej że oszust potajemnie przyjął katolicyzm i obiecał go krzewić w Rosji. Wyprawę w 1609 roku papież Paweł V ogłosił krucjatą, nawet pobłogosławił dla Zygmunta III miecz i kapelusz – atrybuty „rycerza Kościoła”.

Skończyło się katastrofą. Polacy zostali z Moskwy przegnani, Wielka Smuta do dziś jest dla Rosji pretekstem do poczynań nieprzyjaznych wobec Polski, a rocznica wygnania polskich interwentów jest świętem narodowym Rosji. Wojsko po powrocie zażądało zapłaty żołdu w wysokości… 20 milionów złotych! Zawiązało konfederację i zanim sejm uchwalił podatki, zaczęło łupić kraj. Kler katolicki dał na krucjatę aż… 300 tys. zł! Straszliwy to rachunek za chodzenie na pasku Kościoła.

Na sejmie w 1605 r. Zygmunt III chciał wzmocnić władzę królewską, wprowadzić stałe podatki, powiększyć armię. Wszystko upadło, ponieważ król, będąc pod przemożnym wpływem jezuitów, nuncjusza i biskupów, odmówił podpisania uchwał sejmu, w tym potwierdzenia konfederacji warszawskiej.

Oburzona szlachta, jasno widząc dążenie do rządów absolutnych, pełnej katolicyzacji kraju i ograniczenia uprawnień sejmu, podjęła program obrony tolerancji religijnej, niezbędnej w państwie wielowyznaniowym. Na sejmie w 1606 r. stanął projekt „konstytucji przeciw tumultom”. Chodziło o ukrócenie inicjowanych przez jezuitów pogromów religijnych poprzez karanie ich sprawców. Dotychczas zbrodniarze, osłaniani przez kler, byli bezkarni. Uzgodniony już projekt król dał do oceny… jezuitom – Skardze i Bartschowi. Ci uznali, że jest szkodliwy dla wiary katolickiej. Po ich nocnej akcji biskupi, z urzędu senatorowie, mimo uprzedniej zgody, zablokowali ustawę w senacie. Przepadły także uchwały o podatkach na wojsko.

Osobistym, specjalnym listem za pobożność i obronę wiary katolickiej dziękował „królowi jezuitów” papież. Wybuchł bunt – rokosz kierowany przez katolika Zebrzydowskiego. Wojska królewskie zwyciężyły rokoszan w bratobójczej bitwie pod Guzowem. Program reform i wzmocnienia władzy królewskiej jednak upadł. Zwyciężyła idea „złotej wolności” której piewcami stali się jezuici, wychowawcy młodzieży. Kościołowi słabe państwo i anarchia zawsze najbardziej odpowiadały.

Kolejny raz Kościół katolicki „zasłużył” się dla Polski w roku 1619, sprowadzając na kraj najazd turecki i szwedzki. Węgrzy powstali przeciw katolickiemu terrorowi Habsburgów, wsparł ich książę Siedmiogrodu, lennik turecki Bethlen i obległ Wiedeń. Czesi zdetronizowali Habsburgów i przysłali mu posiłki. Rozpalała się wojna 30-letnia.

„Król jezuitów” Zygmunt III wysłał „braciom katolikom” Niemcom na pomoc korpus 10 tys. lisowczyków. Bez zgody sejmu, wbrew protestom kanclerza i hetmana Stanisława Żółkiewskiego! Za darmo! Naciskał na króla Kościół: nuncjusz papieski Ruini, prymas Gembicki – przewodniczący senatu – i podkanclerzy biskup Lipski. Lisowczycy rozbili Węgrów pod Humiennem. Pobity Bethlen zdał relację sułtanowi Osmanowi II. Jak ostrzegał hetman, na Polskę spadł najazd turecki. Ale właśnie o wplątanie Polski w wojnę z Turcją chodziło Kościołowi. Cel osiągnęli.

Szczupłe siły polskie przegrały pod Cecorą w 1620 r. Głowa Żółkiewskiego zawisła na bramie w Stambule, a hetman polny Koniecpolski dostał się do niewoli. Tatarzy spustoszyli Podole aż po Lwów. Nie było komu bronić… Miesiąc po Cecorze wojska Habsburgów pobiły Czechów pod Białą Górą. Czechy na 300 lat straciły niepodległość. Główną rolę w bitwie odegrali lisowczycy – ci, których zabrakło w Polsce.

W następnym roku, przewidując ponowny najazd, sejm uchwalił podatki aż osiem razy większe! Połowę wojska mieli stanowić prawosławni Kozacy prześladowani przez unię brzeską. Ani trochę nie otrzeźwiło to katolickich fanatyków. Obrona Chocimia zatrzymała najazd, ale Polska straciła Mołdawię. Czyli wojna przegrana. Najgorsze, że został zerwany pokój z Turcją trwający od ponad 100 lat. Polska stała się celem ataku tureckiego.

Okazji nie przepuścili Szwedzi i uderzyli na osłabioną Polskę. Nie miał jej kto bronić, bo wojska poszły na Turków. „Bracia katolicy” Niemcy na pomoc nie przyszli. Na domiar złego ludność miała już dość katolickiego terroru jezuitów i otworzyła Szwedom bramy Rygi. Wojna była niepotrzebna, bo Szwedzi gotowi byli zawrzeć pokój, byle król zrezygnował z pretensji do ich tronu. Ale była w interesie Kościoła i katolickich Habsburgów, którzy chcieli, aby Szwedzi bili się w Polsce, z dala od teatru wojny 30-letniej.

W czasie powstania Chmielnickiego w 1648 r. po klęsce pod Korsuniem do niewoli dostali się hetmani. Mimo krytycznej sytuacji interrex prymas Łubieński (trwało bezkrólewie po śmierci Władysława IV) i podkanclerzy biskup Andrzej Leszczyński (ten miłosierny po katolicku biskup, przywódca partii wojennej, chciał utopić powstanie kozackie we krwi), sterowani przez nuncjusza papieskiego de Torres, nie dopuścili do oddania dowództwa wojsk wybitnym wodzom Radziwiłłowi i Firlejowi, bo… byli oni ewangelikami. Bali się wzrostu znaczenia ewangelików po zwycięstwie ewangelickiego wodza. Złamali zasadę, że pod nieobecność hetmanów koronnych dowodzą litewscy. Kalwin Radziwiłł był polnym litewskim. Kościół jest zatem pośrednim sprawcą haniebnej klęski pod Piławcami i rozpalenia powstania na całej Ukrainie.

Potem Kościół rękoma nuncjusza, biskupów (z urzędu senatorów) i jezuitów nie dopuszczał do wejścia w życie zawartych z Kozakami ugód zborowskiej i białocerkiewskiej. W efekcie po każdej wybuchała kolejna wojna. Nienawiść tak narastała, że w kolejną ugodę hadziacką nikt już nie wierzył. Kościół szkodził Polsce, by nie dopuścić do uszczuplenia swoich przywilejów – do wejścia hierarchów prawosławnych do senatu i przywrócenia praw prawosławiu. Z osłabiania Polski przez Kościół skorzystała Rosja.

W roku 1660 na sejmie stanęła sprawa reformy państwa, w tym wyplenienia liberum veto. Po tragedii potopu była powszechna zgoda posłów na reformę. Zniesienie liberum veto było krokiem najważniejszym, jak pokazała przyszłość. Sprzeciwili się tej uchwale biskup krakowski Trzebicki i prymas Wacław Leszczyński wraz z bratem Janem, agenci habsburscy. Sterował nimi poseł habsburski de Lisola.

Dla Kościoła i obcych mocarstw liberum veto było instrumentem bardzo wygodnym – łapówki brali pojedynczy posłowie, zamiast całych stronnictw. Jezuici, wychowawcy szlacheckiej młodzieży, wpajali jej, iż jest to fundament szlacheckiej wolności. Wkrótce liberum veto zupełnie zanarchizowało Polskę, pozostało symbolem polskiej głupoty i warcholstwa. Między innymi dzięki niemu szczuci przez Kościół katoliccy fanatycy w roku 1658 odstępstwo od katolicyzmu zaczęli karać banicją z kraju (wygnanie Braci Polskich), a w 1733 r. odebrali ewangelikom i prawosławnym prawa publiczne. Ta nietolerancja dała pretekst ościennym, innowierczym mocarstwom do ingerencji w sprawy Polski.

Po raz kolejny Kościół katolicki zabłysnął na sejmie niemym w 1717 r. Zdetronizowanemu Augustowi II w roku 1709 pomogły powrócić na tron Rosja i Kościół. Dążąc do zaprowadzenia rządów absolutnych, Niemiec w roku 1713 wprowadził do Polski wojska saskie, które poczynały sobie jak w kraju okupowanym. Gdy Sasi zamordowali kilku szlachciców, wybuchła wojna domowa – szlachta zawiązała konfederację tarnogrodzką przeciw królowi.

Konfederaci nie zgodzili się na mediację nuncjusza papieskiego, pamiętając, kto Niemca posadził na tronie i popierał nawet po detronizacji. Wobec tego biskup Szaniawski i hetman Pociej wystąpili z propozycją mediacji… cara Piotra I. Poszło łatwo, bo kanclerzem był wówczas Jan Szembek, płatny agent Rosji, senatowi przewodniczył jego brat prymas Krzysztof.
Rosja, oczywiście, wprowadziła swoje wojska do Polski, a gen. Dołgoruki narzucił porozumienie. Pod rosyjskimi bagnetami odbył się sejm, na którym nikogo nie dopuszczono do głosu, stąd nazwa: sejm niemy. Głosowano wcześniej uzgodnione ustawy. Kościół w porozumieniu z Rosją uzyskał, co tylko chciał. Przede wszystkim innowiercom zakazano publicznego odprawiania nabożeństw ewangelickich i prawosławnych. Wymusiło to zamykanie kościołów ewangelickich, a cerkwie przejmowali unici. Rosja i Niemcy godziły się na szykany względem własnych braci w wierze, gdyż był to zawsze konieczny wymóg Kościoła w zamian za zdradę i osłabienie Polski – utrzymanie silnego katolicyzmu było priorytetem, skutkiem zaś – zawsze słabe państwo.

Rosja poczuła się zwolniona z zobowiązania oddania Polsce zdobytych na Szwedach Inflant, co zagwarantowała w traktacie narewskim. Czyli na udziale w III wojnie północnej, i to w zwycięskiej koalicji, Polska nie zyskała nic, poza ruiną kraju i utratą suwerenności.

Na sejmie biskup Łubieński spowodował ograniczenie liczebności wojska polskiego maksymalnie do 18 tys. w Koronie i 6 tys. na Litwie. Uchwalono jednak tak niskie porcje żołnierskie, że starczało zaledwie dla 12 tys. wojska. Jak to się miało do ponadstutysięcznych armii sąsiadów, przyszłych zaborców? W ten sposób ukrócono żądania szlachty, by Kościół płacił podatki na obronę Polski. Kraj był zniszczony licznymi wojnami i zarazami. Kwitły jedynie ogromne majątki biskupie i zakonne. Zdrajcy w sutannach rozwiązali problem wraz z polskim wojskiem. Polska zastała przez nich rozbrojona i rzucona na łup zaborcom.

Gwarantem ustaw sejmowych uchwalonych na życzenie biskupów została Rosja i w ten sposób z Polski zrobiono rosyjski protektorat. Tak Kościół przyczynił się do utraty przez Polskę suwerenności i rzucenia jej w szpony Rosji.
Dołgoruki został pierwszym ambasadorem, a właściwie wielkorządcą Rosji w Polsce. „Osiągnięcia” sejmu niemego są porównywalne w skutkach do sejmów rozbiorowych.

Kolejny raz nieocenioną rolę w naszej historii Kościół katolicki odegrał w roku 1767, pomagając Rosji zmontować konfederację radomską, aby obalić reformy Stanisława Augusta. Dążąc do powstrzymania reformatorskich poczynań króla, ambasador Repnin postanowił wykorzystać tępotę katolickich fanatyków, kołtunów szlacheckich wychowanych przez jezuitów. Wywołał sprawę równouprawnienia innowierczej szlachty.

Trafił w dziesiątkę. Za rosyjskie pieniądze zawiązano dwie konfederacje innowierców. Ten sam Repnin podpuścił zdrajców nuncjusza i biskupów. Ci użyli księży oraz jezuitów do poszczucia z ambon katolickich fanatyków, którzy „w odpowiedzi” na te konfederacje, zawiązali katolicką konfederację radomską. Znowu krążyło rosyjskie złoto. Skaczące sobie do oczu konfederacje, katolicka i innowiercze, kotłowały się w… przedpokojach ambasady rosyjskiej. Ogłupienie zapierające dech w piersiach.

Oszalałych z nienawiści katolickich fanatyków Kościół podszczuwał poparciem samego papieża poprzez nuncjusza Duriniego oraz propagandą z ambon. Przywódcami fanatyków byli biskupi: niebywały warchoł Sołtyk (na sejmie komenderował tłumem rozwścieczonej szlachty), Załuski i Krasiński. Repnin obiecywał im detronizację króla i… niedopuszczenie do równouprawnienia innowierców. W tej iście makiawelistycznej intrydze pomagał Repninowi ksiądz Podoski.

Na czele konfederacji radomskiej Repnin postawił księcia Karola Radziwiłła „Panie Kochanku”. Francuz, gen. Dumouriez tak określił tego katolickiego fanatyka, wychowanka jezuitów: „Najbogatszy pan w Polsce, ale głupie bydlę”. Toteż nietrudno było Repninowi wystawić całą tę zgraję oczadziałych kadzidłem wychowanków jezuitów, kołtunów szlacheckich, do wiatru.
Na „sejmie repninowskim” w 1768 roku podpisano traktat z Rosją. Szlachcie prawosławnej i ewangelickiej przyznano pełnię praw politycznych, Rosja ponownie stała się gwarantem „praw kardynalnych”, w tym liberum veto i wolnej elekcji. Przywrócono rosyjski protektorat nad Polską. Podoskiemu za zdradę zapłacono nie tylko złotem, ale i godnością prymasa Polski – na prośbę Rosji obdarzył go nią papież, wbrew protestom króla Polski.

Zdrajca biskup Sołtyk żalił się w czasie sejmu w liście do kumpla w sutannie Podoskiego: „Zawiedzeni zostaliśmy, jak ptaszęta na lep wzięte. Chcieliśmy wzmocnić wolność, a staliśmy się niewolnikami.” Wkrótce pojechał kibitką do Kaługi, gdzie na zesłaniu spędził pięć lat. Prorok?…

Tak to kolejny raz Kościół uniemożliwił reformy w Polsce, pomagając przy tym prawosławnej Rosji.

Kolejny raz Kościół katolicki zasłużył się Polsce, doprowadzając do wybuchu konfederacji barskiej w 1768 roku. Po równouprawnieniu innowierców kler przystąpił do kontrataku, chcąc je cofnąć. Papież Klemens XIV polecił nuncjuszowi Duriniemu napomnieć biskupów, „(…) że są w pierwszym rzędzie katolikami, a dopiero potem Polakami”. Nuncjusz użył jezuitów i ambon do zaciekłej akcji propagandowej, skierowanej przeciwko Rosji, która równouprawnienie przeforsowała. Wykorzystał powszechne oburzenie wywiezieniem przez Repnina do Kaługi czterech senatorów, w tym biskupów Sołtyka i Załuskiego. Prawą ręką Duriniego był biskup Krasiński, który został przywódcą konfederacji barskiej. Duchowym jej patronem był „ksiądz Marek” Jandołowicz.

Ta nieprzytomna ruchawka katolickich fanatyków w ciągu pięciu lat zrujnowała i wykrwawiła kraj, stała się bezpośrednią przyczyną I rozbioru i pozbawiła Polskę możliwości oporu. Chaos był taki, że przez pięć lat nie mógł zebrać się sejm! Powstanie chłopskie („koliszczyzna”) spustoszyło Ukrainę. Powstańcy wyrżnęli ok. 200 tys. Polaków i Żydów, nikt nie liczył ofiar odwetowego ludobójstwa. Durini został z Polski odwołany na żądanie Rosji. Jak pisze prof. Łukasz Kurdybacha, rola nuncjusza papieskiego Duriniego w rozpętaniu tej wojny domowej nie została do końca odkryta. Następca Duriniego, Garampi, nawiązał ponownie bliską współpracę z Rosją. Oczywiście, przeciwko Polsce, a raczej tego, co z niej zostało…

W czasie sejmu rozbiorowego w 1773 r. po stłumieniu konfederacji barskiej, idiotycznej ultrakatolickiej ruchawki, zaborcy przystąpili do rozbioru Polski. Zrujnowana i wykrwawiona nie miała szans się przeciwstawić. Król Stanisław August Poniatowski błagał o pomoc Kościół, który miał świetne układy ze wszystkimi sąsiadami Rzeczypospolitej. Nuncjusz Garampi odpowiedział mu: „Gdybym zaprotestował, rozgniewałbym i obraził dwór wiedeński”.

Gdy cesarzowa Maria Teresa zwróciła się do papieża Klemensa XIV z wątpliwościami moralnymi co do rozbioru, „Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pospieszył jej odpowiedzieć, w imieniu nieba i ziemi, że inwazja i rozbiór były nie tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale mnożą się niebywale; że wprowadzają tam po kryjomu religię schizmatycką; i że dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór wiedeński rozciągnął swe panowanie możliwie daleko” (wg Lelewela). Jeśli Kościół, potężna siła w Europie, moralny autorytet przynajmniej dla państw katolickich, nie zaprotestował, to kto miał zaprotestować? Po za Turkami – nikt w Europie… Nic więc dziwnego, że głównymi sprawcami ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm byli biskupi: Młodziejowski – jako kanclerz – był organizatorem sejmu, Ostrowski przewodniczył senatowi i delegacji podpisującej traktaty rozbiorowe, Massalski płomiennymi mowami za rozbiorem zyskał dla Kościoła miano „czwartej potencji rozbiorowej”. Za „zasługi dla Polski” biskupowi Ostrowskiemu papież na prośbę Rosji i Austrii zapłacił złotodajną godnością prymasa Polski i Litwy.

Historia pokazała, jak obca była Polakom narzucona przez Kościół nietolerancja. Już w kilka lat po wymuszonym przez Rosję równouprawnieniu prawosławnych i ewangelików nikt ich w Polsce nie dyskryminował. Gdyby nie prawne ramy kontrreformacji – nietolerancji i prześladowań narzuconych Polakom przez kler – Polska pozostałaby potęgą, a z pewnością nie byłoby rozbiorów.

Kolejny raz Kościół zasłużył się Polsce – i to po wielokroć – po I rozbiorze, kolaborując z zaborcami w zabranych prowincjach. Zaraz po rozbiorze biskupi złożyli przysięgę nowym władcom, podjęli z zaborcami aktywną współpracę i wezwali lud do posłuszeństwa: „Przysięgamy Jego Mości królowi Prus i jego prawnym następcom w rządach, jako nam najłaskawszemu królowi i władcy kraju być poddanym i wiernym, posłusznym i oddanym. Dbać o uczucia wierności dla króla, o miłość ojczyzny, posłuszeństwo wobec praw”. To fragment roty przysięgi biskupów polskich (?) królowi Prus po I rozbiorze.

Wymienić tu trzeba szczególne „zasłużonych”: arcybiskupa Sierakowskiego, biskupów Sołtyka (pochowany w katedrze wawelskiej!), Massalskiego, Ostrowskiego, a nawet Krasickiego. Toteż oporu nie było żadnego, kler nie ustawał w ukłonach dla nowych władców i w przekonywaniu Polaków, że muszą teraz służyć nowym panom. Upewniło to zaborców, że dalsze rozbiory też zakończą się sukcesem. Byle głaskać purpurowe i czarne suknie…
Zaborcy zagarnęli część wielu diecezji, reszta ich obszaru pozostała w okrojonej Polsce. Zupełną katastrofą było, że większość z tych zdrajców biskupów nadal zasiadała w polskim senacie, będąc jednocześnie poddanymi zaborców i im się wysługując.

Kiedy Katarzyna II zaczęła tworzyć nową strukturę Kościoła katolickiego na terenach I rozbioru, i to bez zgody papieża, nie natrafiła na opór, a wręcz przeciwnie. Kler kolaborował masowo z urzędasami carskimi, a zdrajcy Siestrzeńcewicz, Benisławski, Sierakowski i inni mianowani przez carycę „biskupami” ochoczo przyjęli sakry biskupie i pensje. Wkrótce wsparł ich i papież Pius VI – przysłał nuncjusza Archettiego, zatwierdził nową rosyjską strukturę Kościoła katolickiego, całkowicie niezależną od polskiej, i sam wyświęcił „biskupów” Katarzyny.

Karty szczególnej zdrady i hańby zapisali jezuici. Mimo kasaty zakonu przez papieża w 1773 r., Prusacy i Rosjanie pozwolili im działać i nadal wychować młodzież. Warunek był prosty: wychowywać polską młodzież w duchu posłuszeństwa zaborcom. Jezuici gorliwie to wypełniali. Komisja Edukacji Narodowej nie objęła swym działaniem terenów I rozbioru. To powinno nam uświadomić, jakie „zasługi” Kościół i jezuici wyrządzili Polsce.

Następnym przyczynkiem dla „wzmacniania” naszej niepodległości przez Kościół katolicki było obalenie Kodeksu Zamojskiego w 1780 roku. Kolejny raz Kościół uniemożliwił naprawę państwa. Po wstrząsie wywołanym przez I rozbiór panowała zgoda co do konieczności reform i ratowania pomniejszonego kraju. Zadanie opracowania zbioru praw sejm pod wpływem króla Stanisława Augusta powierzył w 1776 r. byłemu kanclerzowi koronnemu Andrzejowi Zamojskiemu. Wśród twórców Kodeksu był m.in. Józef Wybicki. Nuncjusz papieski Archetti nasłał swego agenta biskupa sufragana płockiego Krzysztofa Szembeka, by go o wszystkim informował. Po dwóch latach pracy, w roku 1778 Kodeks był gotowy do przedstawienia sejmowi.

Kodeks Zamojskiego miał umocnić państwo, przede wszystkim więc ograniczał przywileje Kościoła. Wprowadzał też pewne zmiany polityczne i ujednolicał prawo. Biskupi nie chcieli jednak zgodzić się na jakiekolwiek ograniczenie swoich przywilejów. Nuncjusz Archetti na polecenie papieża przystąpił do kontrakcji. Szukał sojusznika nawet w rosyjskim ambasadorze Stackelbergu. Kardynał Pallavicini w imieniu papieża zalecał szczególną ostrożność: „Porozumienie i współpraca nasza z państwem heretyckim nie powinna tam wyjść na jaw, gdyż to przyniosłoby nam szkodę, jakkolwiek Opatrzność posługuje się nieraz takimi środkami celem pokrzyżowania ludzkiej polityki dla dobra Kościoła i jego głowy”. Ale nawet naciskany przez nuncjusza Stackelberg odmówił bezpośredniego poparcia.

Król usiłował przekonać Kościół do konieczności reform – pytał o powody sprzeciwu, skoro proponowane rozwiązania były od dawna stosowane w innych krajach katolickich: „Dlaczego Polska ma być niżej ceniona? Czyż nie zasługuje ona na te same łaski i względy?”. – Naiwniak… Przypominał też, że nasz kraj był przez wieki przedmurzem chrześcijaństwa… Król nie zaniedbał nawet wysłania do Rzymu do papieża swego posła, zaufanego księdza, Włocha Ghigiottiego. Bezskutecznie. Widząc, że nuncjusz zamierza użyć liberum veto i zerwać sejm, aby obalić Kodeks, król – chcąc ratować reformy – wycofał projekt spod obrad i przeniósł na sejm 1780 r.

Archetti działał zza kulis „przy pomocy wrzawy, intryg, gróźb i złota”. Na sejmiki ruszyli zakonnicy, sączyć jad do uszu pijanej szlachty, swoje robili kapelani i spowiednicy magnatów. Urzędnikom tłumaczyli, że Kodeks wprowadzi ich odpowiedzialność karną; magnatom, że pozbawi ich tytułów książąt i hrabiów; szlachcie, że ograniczy jej władzę nad chłopami; hołocie szlacheckiej, że straci prawa polityczne. Na sejmiku w Środzie przygotowano zamach na życie Wybickiego. W ogóle nie podnoszono najważniejszej sprawy – ograniczenia przywilejów Kościoła – z obawy, że szlachta mogłaby to poprzeć. Ponieważ nikt nie czytał Kodeksu, ta intryga Kościoła trafiła na podatny grunt.

W tej sytuacji król postanowił powołać komisję sejmową do zbadania Kodeksu i wprowadzenia jakichś zmian. Zgodził się na to nawet… Stackelberg, ale… nie Kościół! Pallavicini pisał do Archettiego: „Ojciec Święty ufa Waszej Przewielebności i wierzy, że W.P. użyje wszelkich środków dla obalenia kodeksu”.

Na sejmie przekupieni przez nuncjusza posłowie wśród wrzawy zaczęli demonstracyjnie Kodeks drzeć i rzucać na ziemię. Sejm podjął uchwałę: „(…) tenże Zbiór Praw na zawsze uchylamy i na żadnym sejmie aby nie był wskrzeszany, mieć chcemy”. Wspaniałą okazję naprawy państwa 13 lat przed Konstytucją 3 maja zmarnował Polsce Kościół. Takie to są „zasługi Kościoła dla Polski”.

Chyba jednak największym udziałem Kościoła katolickiego w zachowaniu naszej niepodległości i przetrwaniu jako narodu dokonał popierając targowicę i wskazując drogę do drugiego rozbioru. Dużo obszerniej pisałem już o tym w osobnym wątku – „Konstytucja 3 maja a Kościół katolicki”, więc tylko w wielkim skrócie bo nijak pominąć takiej „zasługi” nie można.
Kler aktywnie popierał targowickich zdrajców, bo nie mógł się pogodzić z „bezbożnym, jakobińskim dziełem Konstytucji 3 maja”, postępowymi hasłami oraz utratą majątków, które Sejm Wielki przeznaczył na odbudowę wojska. Intrygował nuncjusz Saluzzo, który w listach do Rzymu przedstawiał Kołłątaja i Staszica jako jakobinów.

To papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił I rozbiór Polski. Wszak było tuż po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, którą Kościół zwalczał jako jakobińską. Papież dążył też do wciągnięcia Rosji do wojny z rewolucją francuską. Nikt nie idzie na wojnę bez nadziei zdobyczy, najlepiej terytorialnych. Papież dał carycy jasny sygnał, że zapłaty należy szukać w Polsce. Toteż za trzy miesiące Rosja, pewna swego, uderzyła na Polskę.

To wróg Polski papież Pius VI pobłogosławił targowicę, „aby stworzenie konfederacji stało się początkiem spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej”. Wspomniany nuncjusz Saluzzo namawiał króla do przystąpienia do targowicy. Nic dziwnego, że wielu biskupów aktywnie działało wśród targowickich zdrajców. Ich kapelanem był biskup Sierakowski; przywódcą na Litwie – Kossakowski; Skarszewski zwolnił Polaków z przysięgi na wierność Konstytucji 3 maja; biskup Okęcki listem pasterskim zarządził modły o powodzenie targowicy i został cenzorem wydawnictw; działali bp. Massalski i Adam Naruszewicz.
Wdzięczna targowica przywróciła Kościołowi majątki, cenzurę wydawnictw i zwróciła oświatę. Tenże nuncjusz Saluzzo czynił starania o wysłanie polskiej kawalerii narodowej na wojnę z… rewolucyjną Francją!

Kolejny raz pomocną dłoń Kościół katolicki podał Polsce na „sejmie hańby” w Grodnie w 1793 r., pomagając Rosji i Prusom zalegalizować II rozbiór.

Po klęsce Polski w wojnie w 1792 r. i zaprowadzeniu rządów targowicy Rosja przysłała do Warszawy ambasadora Sieversa z zadaniem doprowadzenia do II rozbioru i ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm. Koszty, czyli łapówki, pokrywała do spółki z Prusami. Kościół był wdzięczny targowicy i Rosji za obalenie jakobińskiej Konstytucji 3 maja, przywrócenie mu edukacji młodzieży i majątków zabranych przez Sejm Wielki na odbudowę wojska polskiego. Toteż wśród głównych aktorów „sejmu hańby” byli biskupi:

-Skarszewski, targowicki podkanclerzy, ten sejm organizował.
-Kossakowski rosyjskim złotem przekupywał i dobierał posłów (67 dukatów od głowy)
-Massalski wygłaszał prorosyjskie mowy „o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”

W kościołach warszawskich czytano list pasterski bpa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, „ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.”
Kiedy już po II rozbiorze uproszony przez króla Stanisława Augusta kardynał protektor Polski Antici błagał papieża Piusa VI o interwencję na rzecz Polski, papież odpowiedział, że uważa ją za nieodpowiednią w obecnych okolicznościach, i radził kapitulację przed zaborcami. Ważniejsze dla Kościoła było utopienie we krwi rewolucji francuskiej.

Przedstawiłem tylko te największe klęski w naszej historii do czasu rozbiorów. Ja już pomijam takie drobnostki historyczne, które nie miały żadnego, bądź większego znaczenia dla historii Polski, takich choćby jak np. to, że w słynnym strajku dzieci we Wrześni przeciw nauczaniu modlitwy „Ojcze Nasz” po niemiecku zaprotestowali rodzice poprzez swoje dzieci a nie Kościół poprzez swoich funkcjonariuszy. Temat ich nie interesował i nie byli stroną w sporze – skąd my to znamy…

Do doprowadzenia do rozbiorów walnie przyczynił się Kościół katolicki. Fałszerze historii w sutannach czynią wszystko, by wymazać z pamięci narodu rolę Kościoła w rozbiorach. Wymazać, że katolicki kler sterował polską polityką i podporządkowywał ją interesom obcego państwa – Państwa Kościelnego. Przecież kanclerzem lub podkanclerzym zawsze był duchowny, prymas przewodniczył senatowi i był interreksem, a kościelne awanse zależały od wysługiwania się interesom Kościoła i cesarzy niemieckich.

Wychowawcami dzieci władców (także magnatów) byli prawie zawsze duchowni. Do tego Kościół dzierżył oświatę i jedyne wówczas masowe medium – ambonę. Kościół przez wieki miał monopol w edukacji Polaków, tylko na krótko przerwany epizodem wspaniałych szkół ewangelickich doby reformacji. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – proroczo napisał Jan Zamojski w akcie fundacyjnym swojej Akademii. To Kościół był piewcą złotej wolności, obrońcą wolnej elekcji i liberum veto. Potrzebował ich, aby utrzymać Polskę w stanie anarchii, by móc ją grabić bez przeszkód.

To Kościół katolicki wychowywał polską młodzież, zaszczepiał jej fanatyzm katolicki, kołtuństwo i anarchię. To Kościół katolicki zamordował Polskę. Najwięksi zdrajcy w naszej historii to m.in. kardynał Radziejowski, biskupi: św. Stanisław, Kossakowski, Massalski, Młodziejowski, Ostrowski, Trzebicki. Cywilni zdrajcy: Hieronim Radziejowski, Adam Poniński, Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i inni byli wychowankami szkół katolickich, w ogromnej większości jezuickich. To Kościół siał nietolerancję, pogardę. Efekt tego katolickiego ogłupiania był taki, że Polska od połowy XVII wieku nie wniosła do kultury europejskiej NIC! Nie mówiąc o nauce, zlikwidowanej zupełnie, wyciętej równo z trawą.

Wydarto Kościołowi edukację właściwie przypadkiem: papież w 1773 roku skasował zakon jezuitów. Z dnia na dzień w polskiej oświacie powstała pustka. Wykorzystał to król Stanisław August i doprowadził do powołania przez sejm Komisji Edukacji Narodowej. Dzieło KEN cofnęła targowica, która w 1792 roku zwróciła edukację Kościołowi. Trochę tego ziarna jednak wykiełkowało, mimo wysiłków kleru, by wszelką wolną myśl wytępić.

Odrębna kwestia to oświata ludu. Nawet KEN nie zrobiła tu wiele, bo nie zajmowali się nią jezuici, ale proboszczowie, a w praktyce organiści, często niepiśmienni. Katolicki program nauczania dla ludu to wkuwanie na pamięć katechizmu i śpiew kościelny. Jedynym awansem społecznym dla przywiązanego do ziemi pańszczyźnianego chłopa była ministrantura, potem stanowisko kościelnego lub organisty. Polski robotnik potrafił wykonać tylko prace proste, a na stanowiska techniczne sprowadzano Niemców, Czechów, nawet Holendrów, niemal zawsze ewangelików. Zaś o edukacji dziewcząt nie było w ogóle mowy! Trudno się dziwić, że polscy emigranci do USA w XIX w., ogłupieni przez Kościół analfabeci, zapracowali na słynne „Polish jokes”.

Dlatego budzi przerażenie, że mimo tych doświadczeń ponownie wpuszczono Kościół do szkół. Jest nadzieja (choć mała), że katolicki kamień u szyi, który topił polską oświatę przez wieki i opóźniał rozwój kraju, będzie w końcu odcięty.

Równocześnie Kościół praktycznie nie płacił podatków, nawet na obronę Polski. Wysilał się tylko czasem na subsidium charitativum, czyli podatek dobrowolny. Zawsze były to ochłapy. W roku 1775 (już po I rozbiorze) Kościół zaczął płacić 600 tys. zł rocznie. Zmusił ich do tego… rosyjski ambasador Stackelberg!

Tu ukazała się bezmyślność Kościoła. Pazerność odjęła mu rozum: skarby jakie sobie nagromadził zagrabili mu w czasie potopu Szwedzi. Owo doświadczenie niczego go nie nauczyło. Nachapał się ponownie, ale nadal nie chciał płacić podatków na obronę Polski i… znów Kościół został obrabowany podczas III wojny północnej przez Szwedów, Rosjan i Sasów.
Kler znowu zabrał się do wyłudzania pieniędzy od ogłupionych Polaków, nachapał się i… – dwie lekcje powinny wystarczyć – pewnie płacił wreszcie podatki? Ale przecież toż to Kościół katolicki, to i trzeci raz go oskubali – tym razem zaborcy. Potem jeszcze bolszewicy i hitlerowcy. Kościół przywilejami podatkowymi cieszy się nadal. Mało tego – Kościół jest jedynym podmiotem na który można przekazać darowiznę w nielimitowanej kwocie! Czy mam wyjaśniać jakie to niesie za sobą podatkowe nadużycia? Może w osobnym wątku…

Powyższe „zasługi” pomniejszyłem o wszelkie kościelne manipulacje przy obieraniu króli elekcyjnych, oraz związaną z tym stronniczością polityczną i konsekwencjami tych działań na dalsze losy naszego kraju, ponieważ opisałem już to w osobnym wątku:
http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13557

O tym jak Kościół zwalczał Konstytucję 3 maja, aktywnie popierał Targowicę – za co kilku biskupów zawisło też już pisałem:
http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13374

A o tym jak Kościół pozbawiał nas szans na odzyskanie Prus Książęcych jeszcze napiszę. W sumie od dawna mam już to gotowe ale muszę zweryfikować jeden dość bardzo istotny aczkolwiek na pierwszy rzut oka niewiarygodny szczegół. Dlatego muszę się upewnić o czym piszę aby móc odpierać ewentualne ataki. Na które mam nadzieję, że będę miał czas.

Mam ogromny żal do tzw. komuny, że przez choćby część okresu swoich rządów (np. na początku kiedy była jawnie wroga Kościołowi) nie nauczała w szkołach o powyższych jego „ZASŁUGACH”. Nijak nie mogę tego zrozumieć. Po co zabiegać o poparcie Kościoła w systemie totalitarnym mającego wszelkie atrybuty siły, którego nie wybrało i nie popiera społeczeństwo? A może właśnie to tu jest pies pogrzebany…?

Kardynał Dziwisz niedawno powiedział, że „Kościół nie zasłużył na to aby czuć się w Polsce obco” – czyżby? „

xyz

#671 Re:

2014-12-18 23:47:06

#15: -  

 oj,wikary,wikary,.....

Verrikan

#675 Re:

2014-12-21 23:47:52

#15: -  

2. "Rozdzielenie państwa i Kościoła oznacza, że KK ma się zamknąć za murem i nie reprezentować interesu wiernych, bo to ludzie gorszej kategorii?" A interes obywateli innej wiary? Interes ludzi niewierzących? I tu spotykamy się z klasycznym spojrzeniem indoktrynowanego wiernego. Jest to spojrzenie w stylu: Jeśli nie jesteśmy traktowani jako ludzie lepszej kategorii, to znaczy, że jesteśmy traktowani jako ludzie gorszej kategorii.

 

5. "Dla mnie Krzyż jest także symbolem kultury na której wyrosła nasza Ojczyzna, systemu wartości, który akceptujemy." Zatem... twierdzisz, że symbolem kultury, na której wyrosła nasza Ojczyzna i akceptowanego przez Polskę systemu wartości... jest narzędzie powolnej i niezwykle bolesnej kaźni?

"ale mały Krzyż pali w oczy" pali w oczy, bo jest to wizerunek zakatowanego na śmierć człolwieka. Jest to symbol bezpodstawnych tortur i mordów, wspieranej ogniem i mieczem manipulacji, bezczelnego okradania ludzi za ich przyzwoleniem... chcesz więcej przykładów? I tak, mały krzyż pali mnie w oczy, tak samo jak ciebie paliłaby w oczy mała swastyka nad drzwiami.

wredniak

#690 Re:

2015-01-08 21:24:34

#15: -  

 pkt. 8 - a czy kościół prowadzi jakąś działalność gospodarczą przynoszącą mu dochody. 

Ryszard

#694 Re:

2015-01-16 13:55:15

#15: -  

 brawo, jest to rzeczowa odpowiedź bojownikom o "tolerancję" .

Wg nich tolerancja to zakaz nauczania religii, to zakaz istnienia religii w życiu publicznym.

A jak jest np ze studiami gender? nie mówię o krytyce, niepochwalający tylko,  jest homofobem!! to jest prawdziwa TOLERACNCJA 

 

Juliano

#910 Re:

2015-07-05 23:26:59

#15: -  

 Obrona na siłę :(

Ada

#1217 Re:

2015-08-06 20:53:49

#15: -  

 No to widać, nie wiesz na czym świat stoi..

Orion

#1378 Re:

2015-09-15 15:27:03

 

Tekst petycji popieram jako krok we właściwą stronę. Ale widziałbym go krótszym i dobitniejszym. Ot tyle tylko, co przepis/zasada zapisana wytłuszczonym drukiem poniżej:

 

 

 

RP i jej urzędnicy nie dopuszczają do angażowania publicznego majątku w działaniach, których uzasadnienie nie ma dowodu.

 

 

 

Powyższy przepis mieści treść petycji z nawiązką.

 

 

 

W szczególności:

 

1. Na mocy przepisu jak na wstępie RP i jej urzędnicy w czasie służbowym muszą ignorować wszelkie organizacje odwołujące się do wiary. Skutkuje to kasacją wszelkich funkcji konkordatu. Bez wypowiedzenia i bez powiadamiania władz kościelnych.

 

Dla zniwelowania zaszłości dodałbym rewindykację na każdym dostępnym do zajęcia majątku kościelnym, świadczeń dokonanych dotychczas (księżowskich pensji, ZUS, emerytur, utrzymania wszelkich szkół w rodzaju KUL) z uzasadnieniem tej rewindykacji faktem wyłudzenia / wymuszenia na wybrańcach (posłach, senatorach, radnych…) przepisów zapewniających finansowanie w/w świadczeń z publicznego majątku. Bo chyba nie ma potrzeby dowodzić, że wobec wybrańców funkcjonariusze krk stosowali nacisk, którego narzędziem była ambona dająca księżom możliwość skutecznego wsparcia kandydatów spolegliwych lub zdeprecjonowania kandydatów księżom niewygodnych.
2. Truizm wobec zasady.
3. Truizm wobec zasady.
4. Truizm wobec zasady.

 

5. Wstępna zasada nie dopuszcza dekorowania instytucji publicznych symboliką nawiązującą do rzeczy nieudowodnionych.
6. W szkole powinno być więcej fizyki, chemii, matematyki… Wyłącznym sensem etyki w szkole jest stworzenie przytuliska dla nie chcących religii. Gdy religii nie będzie, etyki nauczy życie.
7. Truizm wobec zasady.
8. Należy pobrać podatek od wszelkiej produkcji (dewocjonalia), płatnych usług (pogrzeby, śluby), importu i sprzedaży (samochodów)… Kościół nie powinien pobierać za wstęp do zabytków, w których remoncie miało udział państwo – np. w rejonie Wawelu… Nie opodatkowałbym wynagrodzenia księży za czas odprawiania mszy, zapłacony na poziomie średniej krajowej, bo opodatkowane były pieniądze na datki. Za to wprowadziłbym przepis o przepadku na rzecz państwa każdej rzeczy w posiadaniu kościołów, której legalnego nabycia nie potwierdza dowód wkładu osobistej pracy konkretnego funkcjonariusza krk. Tj gdy brak podstaw wykluczenia nabycia danego przedmiotu w formie zapłaty za „niebo” lub redukcję „mąk piekielnych”. Bo wiara, że ksiądz odpuszcza grzechy ze skutkiem zwolnienia z piekła jest następstwem dokonywanego przez księży oszustwa dla zysku… Czego skutek każdy kodeks uznaje za korzyść nienależną i podlegającą windykacji.

 

9. ??

 

 

 

 

 

 

 

#15: -  

 


Gość

#1441 Re:

2016-01-12 00:34:13

#15: -   Bardzo celne. Autorowi petycji i jego adherentom, życzę czytania Konstytucji i umów międzynarodowych , ze zrozumieniem

 


Gość

#1705 Re:

2017-08-15 00:00:41

#15: -